* * *
Minął miesiąc od kiedy Pamela się wprowadziła i wszystko jest wprost idealnie. Dzisiaj mamy spotkać się około godziny 15, żeby wyjść na zakupy. Musimy kupić sobie duużo nowych ciuchów, bo jak się okazało wyjeżdżamy razem na obóz, którego motywem przewodnim jest, albo raczej są, nasze talenty. W sumie to nasi rodzice postanowili, aby nas tam wysłać, ale my nie miałyśmy nic przeciwko temu. Wręcz przeciwnie. Miałyśmy zamiar uczyć się tam, ale i dobrze bawić. Tak sobie postanowiłyśmy i bardzo często rozmawiałyśmy o tym wyjździe, a ja coraz bardziej się niecierpliwiłam.
Z zamyślenia wyrwało mnie pukanie do drzwi.
-Otworzę.!-krzyknęłam, aby Lucas czasem nie próbował wstawać, chociaż to było mało prawdopodobne. Pociągnęłam za klamkę, a moim oczom ukazała się uśmiechnięta od ucha do ucha nastoletnia dziewczyna, w kolorowej sukience w kwiaty.-Hej sweety.-powiedziałam wiatając przyjaciółkę i wpuszczając ją do środka.
-Czyżbyś jeszcze nie była gotowa.?-zapytała uśmiechając się i mierząc mnie od stóp do głowy, a ja zrobiłam zakłopotaną minę po czym spojrzałam na nią.
-Emmm..Być może.-przygryzłam nerwowo dolną wargę po czym zaśmiałam się.-Daj mi 10 minut.-powiedziałam i popędziłam do swojego pokoju.
Z zamyślenia wyrwało mnie pukanie do drzwi.
-Otworzę.!-krzyknęłam, aby Lucas czasem nie próbował wstawać, chociaż to było mało prawdopodobne. Pociągnęłam za klamkę, a moim oczom ukazała się uśmiechnięta od ucha do ucha nastoletnia dziewczyna, w kolorowej sukience w kwiaty.-Hej sweety.-powiedziałam wiatając przyjaciółkę i wpuszczając ją do środka.
-Czyżbyś jeszcze nie była gotowa.?-zapytała uśmiechając się i mierząc mnie od stóp do głowy, a ja zrobiłam zakłopotaną minę po czym spojrzałam na nią.
-Emmm..Być może.-przygryzłam nerwowo dolną wargę po czym zaśmiałam się.-Daj mi 10 minut.-powiedziałam i popędziłam do swojego pokoju.
>Pamela<
-No to zostałam sama.-szepnęłam cicho pod nosem i westchnęłam po czym skierowałam się w stronę salonu, aby usiąść i poczekać tam na Sav. Kiedy jedna była u drugiej, zawsze czułyśmy się jak w swoim domu. Już nawet do jej mamy mówiłam ciociu. Tak smao było jeżeli chodziło o nią. To było takie normalne. Nagle do salonu wparował Lucas w samych bokserkach. Szybko zasłoniłam oczy dłonią i odwróciłam się w inną stronę.
-Zlituj się..!-powiedziałam marszcząc delikatnie nosek co w moim wykonaniu było bardzo urocze.-Nie mogłeś się ubrać.?-jęknęłam nadal nie patrząc w jego stronę. Zaśmiał się widząc moją reakcję.
-Oj no weeź.. Nie wiedziałem, że jesteś.-powiedział rozbawiony, a po chwili poczułam jak siada obok mnie.-Ale skoro już i tak mnie widziałaś to co to za różnica czy się ubiorę czy nie.?-zapytał, a ja westchnęłam.
-Po prostu się ubierz.-oznajmiłam mając nadzieję, że to zrobi.
-Nie.-usłyszałam w zamian. Ochhh.. Jaka ja byłam głupia, tak okropnie się łudząc. Spojrzałam na jego twarz i zobaczyłam tak doskonale znany mi cwany uśmieszek. Coraz częściej miałam ochotę zerwać go z jego twarzy.
-Jesteś okropny.!-powiedziałam udając oburzenie. Zatopił we mnie swój wzrok. Nie przestawał tak przez kilka minut.-Co.?-zapytałam w końcu lekko zniecierpliwiona.
-Ależ ja Cię pociągam..-oznajmił znowu się uśmiechając, a ja wzięłam poduszkę i lekko go nią uderzyłam.
-Chyba upadłeś na głowę. I to bardzo mocno.-zaśmiałam się chociaż tak naprawdę.. było w nim coś takiego co mnie przyciągało, ale to samo czuło do niego wiele innych, ładniejszych dziewczyn, a olewał każdą z nich, więc ze mną tym bardziej by tak było. Przewrócił oczami, a ja go lekko szturchnęłam.
W tym momencie do salonu weszła Savannah, a ja momentalnie podniosłam się z kanapy i podeszłam do niej.
-No nareszcie..-powiedziałam stając za nią i kładąc dłonie na jej plecach.-A teraz idziemy.-dodałam i popchnęłam ją w stronę drzwi, aby po chwili zamknąć je z hukiem.
-Co w Ciebie wstąpiło.?-spojrzała na mnie rozbawiona, ale i zdziwiona.
-Nie nic. Po prostu musimy już iść.-powiedziałam jakby nigdy nic i zaczęłam iść w stronę Centrum Handlowego.
>Savannah<
Minęło już kilka godzin. Odwiedziłyśmy już chyba z tysiąc sklepów i nadal nic nie kupiłyśmy. Nagle weszłyśmy do mojego ulubionego sklepu. Pierwsze co wpadło mi w oko to była piękna, kwiecista sukienka, którą bez chwili namysłu wzięłam, a już po chwili zniknęłam z nią w przymierzalni. Kiedy już ją założyłam wyszłam, aby pokazać się Pam.
-I jak.?-zapytałam, a kiedy dziewczyna spojrzała na mnie nie mogła nic z siebie wydusić.
-Idealnie.-usłyszałam opinię, jednak nie był to głos mojej przyjaciółki. Spojrzałam w prawo i ujrzałam dość wysokiego i mega słodkiego chłopaka.-Naprawde.-dodał uśmiechając się do mnie. Nie bardzo wiedziałam co powiedzieć.
-Dziękuję..-udało mi się wkońcu wydusić. Przyglądałam się mu przez chwilę i stwierdziłam, że przypomina mi kogoś, ale nie miałam zielonego pojęcia kogo. Odsunęłam te myśli na bok.-Jestem Savannah, a to moja przyjaciółka - Pamela.-przedstawiłam siebie i kumpele po czym wyciągnęłam dłoń w jego stronę.
-Ja jestem David. Miło mi.-oznajmił i ucałował najpierw moją dłoń, a później dłoń Pameli. Mmm.. Dżentelmen. Nagle nasze spojrzenia się skrzyżowały, a ja się lekko zarumieniłam. Zawsze tak miałam, kiedy ktoś patrzył mi prosto w oczy.
-Daviii...!-usłyszałam przerażający pisk, aż zęby mnie zabolały. Po minie Pam wywnioskowałam, że doznała podobnego uczucia co ja. Nagle naszym oczom ukazała się prześliczna blondynka. Złapała chłopaka za rękę i wtuliła się w niego.-Co Ty tu tak długo jesteś.? Miałeś powiedzieć mi jak wyglądam, a Ty mi uciekłeś..-powiedziała swoim piskliwym głosikiem. Skrzywiłam się lekko, ale po chwili próbowałam się uśmiechnąć.
-Emmm..Ja już będę lecieć..-powiedział lekko zakłopotany.-Cześć.-powiedział.
-Jasne.-oznajmiłam i spojrzałam na niego wzrokiem pełny zrozumienia po czym się uśmiechnęłam.
-Hej.-odpowiedziałam równo z Pam, a on odszedł wraz ze swoją, prawdopodobnie, dziewczyną.
-Jejku.. Chcę mieć takie nogi jak ona..-rozmarzyła się Pam, a ja jej przytaknęłam. Weszłam do przymierzalni, aby zdjąć sukienkę. Poszłyśmy za nią zapłacić, ale po drodze jeszcze dobrałam bardzo ładne buty i torebkę. 10 minut później opóściłyśmy sklep podążając do kolejnego. Tym razem kupiłyśmy o wiele więcej ciuchów. Bluzki, spodnie, szorty, sukienki i wiele innych. Tym razem wychodząc ze sklepu byłyśmy obładowane torbami i siatkami. Stwierdziłyśmy, że czas wrócić do domu.
Już pod swoim ogrodzeniem pożegnałam się z Pami. Miałyśmy się zobaczyć dopiero za 2 dni, czyli w dzień wyjazdu na "obóz". Weszłam do domu wiatjąc domowników głośnym "Już jestem.!" po czym poszłam do swojego pokoju. Nie opłacało mi się pakować nowych ubrań do szafy, bo i tak zaraz miałyśmy wyjeżdżać. Wyciągnęłam walizkę i spakowałam te nowe rzeczy, bo stwierdziłam, że nie będę w nich chodzić, aż do czasu wyjazdu. Po niecałej godzinie poszłam wziąć prysznic, a następnie wróciłam do pokoju i usiadłam na łóżku. Zaplotłam włosy w warkocza i westchnęłam. Opadłam bezwładnie na łóżko, a po chwili zaczęłam myśleć i wspominać. Spojrzałam na ścianę, na której wisiało oprawione zdjęcie z wakacji. Byli na niej, od lewej: Burak, Turkiz, ja, Pamela, Kadir, Kaan. W tle było widać basen, a każda osoba na zdjęciu była uśmiechnięta od ucha do ucha. Na drugim zdjęciu trochę niżej po prawej stronie byłam ja, Pamela, Vanessa i Melanie. Na trzecim zdjęciu byłam ja i Lucas. Siedziałam mu na plecach. Byłam niesamowicie szcześliwa, a na głowie miałam koronę. Było to w moje 14 urodziny. Było jeszcze jedno zdjęcie, ale ono stało na szafce obok łóżka. Byłam na nim ja i Jake. Siedziałam mu na kolanach i dawałam buziaka w policzek, a on uśmiechał się obejmując mnie jedną ręką, a drugą trzymajac na moim kolanie. Zdjęcie zrobione przez Philipa (naszego kolegę) 6 maja tego roku. W urodziny Jake'a. To właśnie w ten dzień pogodziliśmy się po jednej z naszych licznych kłótni, a teraz znowu się do siebie nie odzywamy.. Czasami mam już dość tego jak zachowujemy się w stosunku do siebie.. Nagle zmieniłam zupełnie temat moich rozmyśleń. Przypomniałam sobie chłopaka ze sklepu i jego piękne, czekoladowe oczy. Nadal nie wiedziałam skąd go kojarzę, jednak nadal nie mogłam przestać o tym myśleć. W końcu wyczerpana po całym dniu zasnęłam chcąc się obudzić dopiero za dwa dni.
-I jak.?-zapytałam, a kiedy dziewczyna spojrzała na mnie nie mogła nic z siebie wydusić.
-Idealnie.-usłyszałam opinię, jednak nie był to głos mojej przyjaciółki. Spojrzałam w prawo i ujrzałam dość wysokiego i mega słodkiego chłopaka.-Naprawde.-dodał uśmiechając się do mnie. Nie bardzo wiedziałam co powiedzieć.
-Dziękuję..-udało mi się wkońcu wydusić. Przyglądałam się mu przez chwilę i stwierdziłam, że przypomina mi kogoś, ale nie miałam zielonego pojęcia kogo. Odsunęłam te myśli na bok.-Jestem Savannah, a to moja przyjaciółka - Pamela.-przedstawiłam siebie i kumpele po czym wyciągnęłam dłoń w jego stronę.
-Ja jestem David. Miło mi.-oznajmił i ucałował najpierw moją dłoń, a później dłoń Pameli. Mmm.. Dżentelmen. Nagle nasze spojrzenia się skrzyżowały, a ja się lekko zarumieniłam. Zawsze tak miałam, kiedy ktoś patrzył mi prosto w oczy.
-Daviii...!-usłyszałam przerażający pisk, aż zęby mnie zabolały. Po minie Pam wywnioskowałam, że doznała podobnego uczucia co ja. Nagle naszym oczom ukazała się prześliczna blondynka. Złapała chłopaka za rękę i wtuliła się w niego.-Co Ty tu tak długo jesteś.? Miałeś powiedzieć mi jak wyglądam, a Ty mi uciekłeś..-powiedziała swoim piskliwym głosikiem. Skrzywiłam się lekko, ale po chwili próbowałam się uśmiechnąć.
-Emmm..Ja już będę lecieć..-powiedział lekko zakłopotany.-Cześć.-powiedział.
-Jasne.-oznajmiłam i spojrzałam na niego wzrokiem pełny zrozumienia po czym się uśmiechnęłam.
-Hej.-odpowiedziałam równo z Pam, a on odszedł wraz ze swoją, prawdopodobnie, dziewczyną.
-Jejku.. Chcę mieć takie nogi jak ona..-rozmarzyła się Pam, a ja jej przytaknęłam. Weszłam do przymierzalni, aby zdjąć sukienkę. Poszłyśmy za nią zapłacić, ale po drodze jeszcze dobrałam bardzo ładne buty i torebkę. 10 minut później opóściłyśmy sklep podążając do kolejnego. Tym razem kupiłyśmy o wiele więcej ciuchów. Bluzki, spodnie, szorty, sukienki i wiele innych. Tym razem wychodząc ze sklepu byłyśmy obładowane torbami i siatkami. Stwierdziłyśmy, że czas wrócić do domu.
Już pod swoim ogrodzeniem pożegnałam się z Pami. Miałyśmy się zobaczyć dopiero za 2 dni, czyli w dzień wyjazdu na "obóz". Weszłam do domu wiatjąc domowników głośnym "Już jestem.!" po czym poszłam do swojego pokoju. Nie opłacało mi się pakować nowych ubrań do szafy, bo i tak zaraz miałyśmy wyjeżdżać. Wyciągnęłam walizkę i spakowałam te nowe rzeczy, bo stwierdziłam, że nie będę w nich chodzić, aż do czasu wyjazdu. Po niecałej godzinie poszłam wziąć prysznic, a następnie wróciłam do pokoju i usiadłam na łóżku. Zaplotłam włosy w warkocza i westchnęłam. Opadłam bezwładnie na łóżko, a po chwili zaczęłam myśleć i wspominać. Spojrzałam na ścianę, na której wisiało oprawione zdjęcie z wakacji. Byli na niej, od lewej: Burak, Turkiz, ja, Pamela, Kadir, Kaan. W tle było widać basen, a każda osoba na zdjęciu była uśmiechnięta od ucha do ucha. Na drugim zdjęciu trochę niżej po prawej stronie byłam ja, Pamela, Vanessa i Melanie. Na trzecim zdjęciu byłam ja i Lucas. Siedziałam mu na plecach. Byłam niesamowicie szcześliwa, a na głowie miałam koronę. Było to w moje 14 urodziny. Było jeszcze jedno zdjęcie, ale ono stało na szafce obok łóżka. Byłam na nim ja i Jake. Siedziałam mu na kolanach i dawałam buziaka w policzek, a on uśmiechał się obejmując mnie jedną ręką, a drugą trzymajac na moim kolanie. Zdjęcie zrobione przez Philipa (naszego kolegę) 6 maja tego roku. W urodziny Jake'a. To właśnie w ten dzień pogodziliśmy się po jednej z naszych licznych kłótni, a teraz znowu się do siebie nie odzywamy.. Czasami mam już dość tego jak zachowujemy się w stosunku do siebie.. Nagle zmieniłam zupełnie temat moich rozmyśleń. Przypomniałam sobie chłopaka ze sklepu i jego piękne, czekoladowe oczy. Nadal nie wiedziałam skąd go kojarzę, jednak nadal nie mogłam przestać o tym myśleć. W końcu wyczerpana po całym dniu zasnęłam chcąc się obudzić dopiero za dwa dni.
* * *
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz