* * *
Obudziłam sie, kiedy przez okno wpadały pierwsze promienie słońca i delikatie muskały moją skórę. Przeciągnęłam się niczym młody, rozespany kociak i wstałam. Moich rodziców już nie było. Zastanowiłam się gdzie mogli się podziać, ale przypomniałam sobie, że pojechali na wycieczę całodniową z rodzicami Eddiego i Nessy. Westchnęłam i podeszłam do swojej szafki. Schyliłam się i otwarłam ją po czym zaczęłam szukać czegoś co mogłabym ubrać. Już 20 minut później byłam gotowa. Włosy wyprostowałam i zostawiłam luźno, ale grzywkę spiełam żabką na czubku głowy. Spojrzałam w lustro i uśmiechnęłam się widząc swoje odbicie. Założyłam okulary na czubek nosa, a na nogi ubrałam vansy. Zerknęłam na zegarek, a już po chwili chowałam kartę wraz z kluczem do kieszeni i zamykałam drzwi za sobą. Ruszyłam w stronę lobby z nadzieją, że może spotkam tam Pam. Nie myliłam się.
-Hej słoneczkoo.-przywitałam ją ciepło dając po chwli buziaka w policzek.
-No hej hej.-odpowiedziała wesoło odwzajemniając gest.-Idziesz na obiad.?-zapytała nagle na co kiwnęłam głową.
-Idziemy razem, prawda.?-uśmiechnęłam się przyjaźnie i ruszyłyśmy razem na jadalnię. Tym razem zjadłam roladkę z kurczaka. W środku miała ser i pieczarki. Mmmm.. Pychotka. Do tego było jeszcze Piurre i pomidorek. Pamela skusiła się również na to mięso, ale do tego wzięła frytki i jakąś sałatkę. Do picia każda z nas miała zimnego Sprite'a. Zaczęłyśmy jeść, kiedy nagle obok mnie usiadł Turkiz, a obok Pameli Kadir.
-Możemy się przysiąść.?-zapytali jednocześnie, na co my sie zaśmiałyśmy.
-Jasne.-oznajmiła moja kumpela, a ja z ciekawości rozglądnęłam się w koło. Było kilka wolnych stolików, więc dlaczego usiedli przy nas.? Ciekawe..
-Smacznego.-powiedziałam uśmiechając się promiennie do każdego kto siedział przy naszym stoliku. Gdy zjadłyśmy obiad spojrzałyśmy na niesamowicie obfity stół z ciastami. Kusił samym wyglądam, a my nie mogłyśmy się obszeć, wiec wzięłyśmy po kawałku tortu i po jednym swoim ulubionym ciasteczku. Chłopcy dotrzymywali nam towarzystwa aż do samego końca. W końcu kiedy kelnerzy zabrali nasze talerze, Kadir spojrzał na Pamelę i uśmiechnął się.
-Może pójdziemy się przejść.? Co Ty na to.?-zapytał nagle. Nie tylko ja byłam zdziwiona. Widziałam lekkie przerażenie w oczach szatynki, ale iskierki radości również plątały się przy jej błękitnych tęczówkach.
-Z..Z chęcią.-powiedziała, a już po chwili nie było ich z nami.
Turkiz spojrzał na mnie i zapytał:
-Może my też pójdziemy sie przejść.?-po czym obdarzył mnie wspaniałym uśmiechem.
-Jasne. Chodźmy. -kiwnęłam głową i wstałam po czym ruszyliśmy alejkami krążąc po hotelu i rozmawiając.
Wydawał się być naprawdę w porządku. To co mówił mi o sobie i swojej rodzinie było niesamowite.
-Naprawdę. A kiedy miałem 15 lat i poznałem Kaana to byliśmy najlepszymi przyjaciółmi.-opowiadał mi kolejną ciekawą historię.
-Nie wierze. Ty i on.? Przyjaciele.?-zaśmiałam się lekko, na co on kiwnął głową z uśmiechem.
-Wiesz..Ludzie się zmieniają. My też się zmieniliśmy dlatego teraz nie najlepiej się dogadujemy.-wzruszył ramionami, ale po chwili machnął na to ręką.
-A Ty masz swoich najlepszych przyjaciół.?-zadał mi pytanie, a ja zastanowiłam się przez chwilę. W jednym momencie przypomniałam sobie o Jake'u. Westchnęłam spuszczając głowę w dół.
-Sama już nie wiem.-powiedziałam zrezygnowana. Zatrzymał się tuż przede mną i podniósł mój podbrudek do góry, aby swobodnie mógł spojrzeć w moje oczy.
-Jak to.? Coś nie tak.?-zapytał zaciekawiony i .. zmartwiony.?
-Po prostu za dużo się dzieje i sama nie wiem co mam z tym wszystkim zrobić.-uśmiechnęłam się lekko do niego po czy odwróciłam wzrok.
-Zobaczysz, że wszystko się ułoży.-próbował jakoś poprawić mi humor.-A jeśli ten frajer Cię nie docenia to pamiętaj, że nie jest Ciebie wart.-dodał na co ja ponownie się zaśmiałam i stanełam na placach, aby cmoknąć go w policzek.
-Dziękuję.-szepnęłam, a on zdziwiony popatrzył na mnie.
-Nie ma za co.-uśmiechnął się i puścił mi oczko.-Ja już muszę lecieć. Mam nadzieję, że jeszcze będziemy mieli okazję porozmawiać.-dodał i przytulił mnie po czym odszedł.
-Tak..Na pewno..-szepnęłam już sama do siebie i ruszyłam w stronę plaży, gdzie mogłam spokojnie pomyśleć o wszystkim.
-Hej słoneczkoo.-przywitałam ją ciepło dając po chwli buziaka w policzek.
-No hej hej.-odpowiedziała wesoło odwzajemniając gest.-Idziesz na obiad.?-zapytała nagle na co kiwnęłam głową.
-Idziemy razem, prawda.?-uśmiechnęłam się przyjaźnie i ruszyłyśmy razem na jadalnię. Tym razem zjadłam roladkę z kurczaka. W środku miała ser i pieczarki. Mmmm.. Pychotka. Do tego było jeszcze Piurre i pomidorek. Pamela skusiła się również na to mięso, ale do tego wzięła frytki i jakąś sałatkę. Do picia każda z nas miała zimnego Sprite'a. Zaczęłyśmy jeść, kiedy nagle obok mnie usiadł Turkiz, a obok Pameli Kadir.
-Możemy się przysiąść.?-zapytali jednocześnie, na co my sie zaśmiałyśmy.
-Jasne.-oznajmiła moja kumpela, a ja z ciekawości rozglądnęłam się w koło. Było kilka wolnych stolików, więc dlaczego usiedli przy nas.? Ciekawe..
-Smacznego.-powiedziałam uśmiechając się promiennie do każdego kto siedział przy naszym stoliku. Gdy zjadłyśmy obiad spojrzałyśmy na niesamowicie obfity stół z ciastami. Kusił samym wyglądam, a my nie mogłyśmy się obszeć, wiec wzięłyśmy po kawałku tortu i po jednym swoim ulubionym ciasteczku. Chłopcy dotrzymywali nam towarzystwa aż do samego końca. W końcu kiedy kelnerzy zabrali nasze talerze, Kadir spojrzał na Pamelę i uśmiechnął się.
-Może pójdziemy się przejść.? Co Ty na to.?-zapytał nagle. Nie tylko ja byłam zdziwiona. Widziałam lekkie przerażenie w oczach szatynki, ale iskierki radości również plątały się przy jej błękitnych tęczówkach.
-Z..Z chęcią.-powiedziała, a już po chwili nie było ich z nami.
Turkiz spojrzał na mnie i zapytał:
-Może my też pójdziemy sie przejść.?-po czym obdarzył mnie wspaniałym uśmiechem.
-Jasne. Chodźmy. -kiwnęłam głową i wstałam po czym ruszyliśmy alejkami krążąc po hotelu i rozmawiając.
Wydawał się być naprawdę w porządku. To co mówił mi o sobie i swojej rodzinie było niesamowite.
-Naprawdę. A kiedy miałem 15 lat i poznałem Kaana to byliśmy najlepszymi przyjaciółmi.-opowiadał mi kolejną ciekawą historię.
-Nie wierze. Ty i on.? Przyjaciele.?-zaśmiałam się lekko, na co on kiwnął głową z uśmiechem.
-Wiesz..Ludzie się zmieniają. My też się zmieniliśmy dlatego teraz nie najlepiej się dogadujemy.-wzruszył ramionami, ale po chwili machnął na to ręką.
-A Ty masz swoich najlepszych przyjaciół.?-zadał mi pytanie, a ja zastanowiłam się przez chwilę. W jednym momencie przypomniałam sobie o Jake'u. Westchnęłam spuszczając głowę w dół.
-Sama już nie wiem.-powiedziałam zrezygnowana. Zatrzymał się tuż przede mną i podniósł mój podbrudek do góry, aby swobodnie mógł spojrzeć w moje oczy.
-Jak to.? Coś nie tak.?-zapytał zaciekawiony i .. zmartwiony.?
-Po prostu za dużo się dzieje i sama nie wiem co mam z tym wszystkim zrobić.-uśmiechnęłam się lekko do niego po czy odwróciłam wzrok.
-Zobaczysz, że wszystko się ułoży.-próbował jakoś poprawić mi humor.-A jeśli ten frajer Cię nie docenia to pamiętaj, że nie jest Ciebie wart.-dodał na co ja ponownie się zaśmiałam i stanełam na placach, aby cmoknąć go w policzek.
-Dziękuję.-szepnęłam, a on zdziwiony popatrzył na mnie.
-Nie ma za co.-uśmiechnął się i puścił mi oczko.-Ja już muszę lecieć. Mam nadzieję, że jeszcze będziemy mieli okazję porozmawiać.-dodał i przytulił mnie po czym odszedł.
-Tak..Na pewno..-szepnęłam już sama do siebie i ruszyłam w stronę plaży, gdzie mogłam spokojnie pomyśleć o wszystkim.
>Pamela<
Spacerowaliśmy powoli brzegiem morza rozmawiając i poznając się nawzajem. Kadir był..Ahhh..Trudno mi to opisać..Wrażliwy..Kochany..I przede wszystkim zabawny.
-Długo jeszcze tutaj będziesz.?-zapytał nagle patrząc na mnie, a ja posmutniałam.
-Nie. Wyjeżdżam za dwa dni.-odwróciłam wzrok. Wystraszyłam się odrobinkę kiedy poczułam jak łapie mnie za dłoń. Spojrzałam na niego, a on uśmiechnął się i założył mi kosmyk włosów za ucho.
-Trzeba dobrze wykorzystać ten czas. Nie sądzisz.?-zapytał uśmiechając się i obejmując mnie w pasie. Patrzyliśmy sobie w oczy, aż nagle pocałował mnie w czoło i uśmiechnął się czule.
-Zrobię wszystko, żebyś na pewno nie zapomniała tych wakacji.-powiedział cicho, a ja uśmiechnęłam się przygryzając lekko dolną wargę. Wtuliłam się w niego, a on wziął mnie na ręce i ruszył tak ze mną w stronę hotelu. Musiał już iść. W końcu był w pracy, a nie na wakacjach tak jak ja.
>Savannah<
Siedziałam na piasku rysując coś palcem na drubnych ziarenkach. Nie chciałam wracać do domu. Wiedziałam, że to wszystko znowu zacznie mnie przytłaczać i znowu zamknę się w sobie. Nigdy nie umiałam sobie radzić z moimi problemami, a mimo to pomagałam innym. Nie umiałam pojąć tego wszystkiego.
-Co tak sama tu siedzisz.?-usłyszałam za swoimi plecami. Odwróciłam się do tyłu i zobaczyłam Vanessę i Melanie.
-Jakoś tak wyszło..Chciałam..Przemyśleć sobie wszystko..-szepnęłam i odwróciłam wzrok.
-I przemyślałaś.?-zapytała Mel, a ja popatrzyłam na nią lekko zdziwiona.
-Emmm..Nie. Nie do końca..-odparłam i opadłam bezwładnie do tyłu. Tutejszy piasek był bardzo drobny i delikatny. Przymknęłam oczy i zasłoniłam twarz dłońmi.-Chcę tu zostać..Już na zawsze..-jęknełam, a już po chwili obok mnie siedziały dziewczyny. Po lewej stronie Nessa, a po prawej Mel.
-Całowaliście się.?!-zapytała podekscytowana blondynka, a ja spojrzałam na nią jak na wariatkę. Nie miałam pojęcia o czym ona mówiła.-No nie udawaj, że nie wiesz o co mi chodzi.! Ty i Turkiz.. Nananaaa. !-mówiła ciągle. Że też jej się ta jadaczka nigdy nie zamyka.
-Melanie.. Daj jej spokój..Jesteś ostatnią osobą, której by o tym powiedziała..-skarciła ją Vanessa. Nadal nie miałam pojęcia o czym one mówią.
-Ja i Turkiz.? Wy już do końca oszalałyście?!-zapytałam w końcu patrząc raz na jedną raz na drugą.
Nagle wszystkie w trójkę wybuchnęłyśmy niepochamowanym śmiechem.
-Dobra.. Nie wiem jak wy, ale ja idę na basen, bo mi okropnie gorąco.-powiedziałam przerywając kolejną falę śmiechu. Wstałam i otrzepałam się z piasku.
-My tu jeszcze zostaniemy.-powiedziała Van na co ja kiwnęłam głową i ruszyłam w stronę hotelu.
* * *
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz