niedziela, 14 lipca 2013

§ Rozdział 10. §

*  *  * 
Ten czas minął bardzo szybko, ale to nawet lepiej. Jest właśnie godzina 9, a ja odpoczywam po śniadaniu jednocześnie pakując ostatnie potrzebne mi rzecz na wyjazd. 
-Komórka..?-zapytałam sama siebie, a moja ręka powędrowała do kieszeni.-Jest. Ładowarka.?-spojrzałam do torebki.-Jest..
-Gumki.?-usłyszałam pytanie i zaczęłam szukać, jednak słysząc śmiech mojego kuzyna od razu przestałam. Spojrzałam na niego.
-Jesteś okropny..-mruknęłam niezadowolona zasuwając zamek w mojej walizce.
-Tak, ja też Cię kocham.-powiedział i podszedł do mnie po czym mnie przytulił, a ja mimowolnie się uśmiechnęłam wtulając się w niego.
-Jak prawdziwa, kochająca się rodzinka..-usłyszałam słowa mojego taty, który stał właśnie w drzwiach i uśmiechał się na nasz widok.
-Co nie..?-zaśmiał się Lucas i puścił mnie.-Emm właśnie, Sav kto Cię zawozi na miejsce zbiórki.?-zapytał robiąc dumną z siebie minę.
-Tata.-powiedziałam obojętnie i tym samym go zgasiłam. Spojrzał na mnie miną zbitego psiaka.-Żartowałam, noo...-zaśmiałam się. Wziął moje walizki, a ja torebkę i bluzę i zeszliśmy na dół. Pożegnałam się z rodzicami, a w między czasie Lucas zapakował do swojego samochodu moje bagaże. Kiedy w końcu wydostałam się z uścisków rodziców, wsiadłam do samochodu i pojechaliśmy. Z Pam miałam się spotkać już na miejscu, więc spokojnie pojechaliśmy widząc, że mam jeszcze 40 minut do odjazdu. 
Kiedy już byliśmy na miejscu, Lucas wyciągnął moje walizki i przytulił mnie po czym dał mi buziaka w czoło.
-Uważaj na siebie mała.-powiedział a ja uśmiechnęłam się do niego czule i cmoknęłam go w policzek po czym podeszłam do przyjaciółki, aby przytulić ją na powitanie. 

24 h później. 

Nie mam nic przeciwko jazdą w autokarze, ale 24 godziny to już lekka przesada.! Tyłek mnie boli jak nie wiem co.. Poznałam już kilka osób. Miłą, wesołą Eve, która jest tutaj ze swoją młodszą siostrą, ale jej jeszcze nie miałam okazji poznać. Camille, która jakoś nie podeszła mi do gustu, ale to głównie dlatego, że jest bardzo zadufana w sobie i widzi tylko swój czubek nosa. Dziwnym trafem Pamela jakoś się z nią dogaduje i ciągle z nią rozmawia. Sama nie wiem czy chce tego czy tamta jej nie daje spokoju. Za mną i Pam siedzi 2 chłopaków z naszego rocznika. To właśnie z nimi, z Philip'em i Felix'em, gadałam przez większość czasu. Są bardzo zabawni i zwariowani. Myślę, że będę miała z nimi dobry ubaw na kolonii, ale martwię się tym, że moja przyjaciółka nie chce ze mną za bardzo rozmawiać.. Nie wiem nawet dlaczego.. 

Kiedy byliśmy już na miejscu nie mogłam oprzeć się, żeby nie powiedzieć:
-O ja cież pierdziele...Jak tutaj jest zajebiście..-otwarłam szeroko oczy, które teraz przypominały dwie pięciozłotówki. Rozglądnęłam się w koło. To co widziałam nie przypominało obozu, a raczej wielki hotel tylko dla nas, w którym będziemy rozwijali swoje umiejętności. Była wielka scena, przed którą stało kilkadziesiąt ławeczek, a w oddali widziałam ogromny parki i oczko wodne. Przy samym "obozie" było jezioro, więc można było się spokojnie pochlapać, haha. Mieliśmy mieszkać po 3 lub 4 osoby w domku. Pamela chciała wziąć do naszego Camille, ale ja się nie zgodziłam, więc w końcu przystałyśmy na pomysł, aby wziąć Sarah, która jest uprzejmą, wesołą i trochę zamkniętą w sobie dziewczyną. Była o rok starsza od nas, ale dobrze czułyśmy się w jej towarzystwie. Można było jej powiedzieć o wszystkim, a ona pomogła i zatrzymała to dla siebie. Rozpakowaliśmy się i musiałyśmy iść na krótki wstęp, który miał się odbyć właśnie na scenie, którą widziałam. Usiadłyśmy tuż przed nią, w pierwszym rzędzie. 
-Przepraszam..-powiedziała nagle Pamela. Spojrzałam na nią zdziwiona.- Po prostu..Muszę Ci o czymś powiedzieć..-dodała i spuściła wzrok. Nie wiedziałam zupełnie co mam powiedzieć, więc w końcu ją przytuliłam i patrzyłam na to co dalej będzie się działo na scenie.

*  *  *

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz