* * *
Pamela
-O mój Boże..-powiedziałam, kiedy tylko weszłam do pokoju mojej przyjaciółki następnego dnia. Było koło 6, a ja wróciłam do domu wczorajszego wieczora chwilę po 21 i nie chciałam już męczyć Sav, bo zapewne spała. Po całym jej pokoju były porozrzucane jej rzeczy, a telefon w kilku częściach został porzucony na podłodze pod ścianą.-Savannah.! Obudź się.! Co tu się stało.?-zapytałam przerażona próbując obudzić przyjaciółkę. Spojrzała na mnie niechętnie ze smutkiem. Miała czerwone i lekko opuchnięte oczy co oznaczało, że znowu płakała.-Ej..-westchnęłam i przytuliłam ją kiedy tylko podniosła się do pozycji siedzącej.-Co się dzieje.?-zapytałam w końcu, a ona wybuchła płaczem. Westchnęłam tuląc ją do siebie po czym opóściłam jej pokój, aby chwilę później wrócić z talerzem pełnym kanapek oraz gorącą herbatą.
-Masz. Zjedz i wypij. Poczujesz się o niebo lepiej.-oznajmiłam siadając obok niej i patrząc na nią, na co ona pociągnęła lekko nosem i otarła łzy z policzków po czym zaczęła jeść. -Więc opowiesz mi co sie stało.?-zapytałam ponownie, a ona westchnęła smutno i kiwnęła lekko głową.
-Rozmawiałam z Davidem wczoraj. Chciał mnie przeprosić, ale nie koniecznie mu wyszło..-powiedziała po czym wzięła łyk ciepłego napoju.-Wygarnęłam mu to, że przespał się z Camille..-dodała drżącym głosem i mokrym już rękawem otarła kolejne łzy.
-Dupek. Kretyn. Świnia. Sku..-mówiłam wyryty na pamięć wierszyk.-..rwiel. Ciota. Frajer..-kontynuuowałam, a Sav uśmiechnęła się blado.
-Ale i tak mnie do niego ciągnie.-oznajmiła stanowczo przerywając mój monolog.-Miałam ochotę mu wybaczyć, ale w ostatniej chwili zrezygnowałam.-powiedziała spokojnie.
-I dobrze.! Ani mi się waż.! Zobaczysz.. Pomogę Ci i będziesz taką ostrą laską, że będzie żałować tego co zrobił do końca życia.!-powiedziałam podekscytowana wstając błyskawicznie i gestykulując rękoma.
-Naprawdę myślisz, że mogę stać się niezależną i ostrą dziewczyną.?-zapytała niedowierzając na co ja kiwnęłam głową uśmiechając się szeroko.
-Wątpisz w moje możliwości.?-zapytałam unosząc jedną z brwi ku górze. Dziewczyna szybko zaprzeczyła, a ja się roześmiałam.-No to do dzieła.
Savannah
Kiedy tylko przekroczyłam próg szkoły wszystkie oczy spoczęły na mnie. Naprawdę nie ma w tym nic dziwnego, bo Pamela zrobiła ze mnie taką laskę, że aż sama siebie nie poznaję. Miałam na sobie krótkie, troche odsłaniające mój tyłek szorty, odrobinę obcisłą, czarną bluzkę z ozdobnym zamkiem przez całą jej długość i dekoltem, a na nogach miałam zwykłe, czarne trampki z czerwoną podeszwą. Wyglądałam naprawdę nieźle. Zarzuciłam lekko włosami do tyłu i spojrzałam na przyjaciółkę, na co ona uśmiechnęła się do mnie zachęcająco. Miała podobną bluzkę, ale zamiast szortów miała leginsy, a zamiast trampek vansy. Ruszyłam korytarzem nie zwracając uwagi na obserwujących mnie ludzi. Nagle zauważyłam Davida. Spojrzałam na niebieskooką, a ona dała mi znak. Zatrzymałam się przy szatynie i wręczyłam mu małą karteczkę do ręki po czym poszłam dalej. Zatrzymałam się przy Lilian i Pam, które zawzięcie rozmawiały o mojej metamorfozie.
-Wyglądasz nieziemsko..-powiedziała Lil, a ja uśmiechnęłam się cwanie po czym założyłam kosmyk włosów za ucho.
-Dzięki, ale nie tylko wygląd się u mnie zmienił.-oznajmiłam wspominając to co napisałam na karteczce dla Davida.
"Jeśli nie chcesz być w moich oczach skończonym dupkiem to sie musisz
cholernie postarać, bo jak narazie jesteś
na samym dnie.."
Zaśmiałam się lekko i spojrzałam na zegarek. Miałyśmy jeszcze 10 minut do rozpoczęcia lekcji matematyki, więc poszłyśmy usiąść na schodach przed szkołą. Nagle podeszła do nas typowa miss 3d. Blond lala z nienagannym wyglądem. Była w porządku, ale odbiło jej trochę odkąd dowiedziała się, że jej chłopak ćpa. Spojrzała na mnie i zaśmiała się.
-Czyżbyś była moją następczynią White.?-powiedziała robiąc na końcu dziubek i śmieją się lekko.-Tak trzymaj. Powodzenia i niech los stanie po Twojej stronie, bo masz jedną konkurentkę.-mrugnęła do mnie i kiwnęła głową w stronę Samanth'y która kleiła się do Davida od samego początku. Głupiutka, pusta blondyneczka, która chwali sie, że ma bogatych rodziców i szasta kasą na lewo i prawo. Podobno kłamie, bo kase ma dlatego, że sie puszcza. Nie jedna osoba świadkiem.. Nagle zauważyła, że na nią patrzę.
-Cóż ja idę. Do zobaczenia.-powiedziała Cornelia i odeszła w stronę swojej ekipy.
-Ojoj biedna Savunia dostała kosza od Davidusia ??-zamruczała słodziutko patrząc na mnie i trzepocząc rzęsami jak głupia.
-Raczej zupełnie na odwrót.-powiedziałam rozbawiona obserwując poczynania blondi.
-Jak to.? Przecież nie chciałaś iść do łóżka z nim dlatego Cie zostawił..-piszczała jak taka zabawka dla psa, a ja już chciałam jej coś odpowiedzieć kiedy nagle usłyszałam:
-Słuchaj zdziro.. Nie wymyślaj pieprzonych bajeczek, bo każdy tutaj wie, że kłamiesz. David wcale nie chciał zaciągnąć jej do łóżka.-podniosła głos Pam, a ja patrzyłam na nią z otwartą buzią.-Spieprzaj stąd lepiej jeśli nie chcesz, żeby Ci się sylikony przesunęły, a botoks wytrysnął niczym krew z postrzelonego zwierzaka. Pozwalam Ci odejść.-zakończyła. Wszyscy obecni tu uczniowie zaczęli klaskać włącznie ze mną, a zdruzgotana i nie wiedząca co odpowiedzieć Samantha odeszła w stronę szkoły. Rozbrzmiał dzwonek, a ja wraz z moją przyjaciółką ruszyłyśmy do klasy, której odbyć się miała nasza lekcja matematyki. Nie ukrywałam, że byłam pod wielkim wrażeniem.
Kiedy tylko opuściłam klasę po lekcji Angielskiego wpadłam na Davida, który uśmiechnął się czarująco do mnie, a ja prychnęłam wywracając teatralnie oczami i zakłądajac ręce na piersi.
-Masz czas dzisiaj po południu.?-zapytał, a ja już chciałam odpowiedzieć, że tak, ale szybko ugryzłam się w język.
-Nie wiem, może, a co.?-mruknęłam udając, że nie bardzo mnie to interesuje. Spojrzałam na niego, a on zdziwiony podrapał się po czole i odchrząknął.
-Może poszłabyś ze mną na spacer..?-zaproponował, a ja westchnęłam znudzona po czym zastanowiłam się chwilę.
-Bądź po mnie o 17 i radzę Ci.. Lepiej się nie spóźnij..-oznajmiłam w końcu, a chłopak odetchnął z ulgą.
-Jasne. Do zobaczenia Savi.-powiedział i odszedł, a we mnie coś pękło. Tylko Jake tak do mnie mówił, a odkąd wyjechałam na obóz z Pam straciłam z nim zupełnie kontakt. W końcu zadowolona ze swojego zachowania ruszyłam w stronę domu, aby opowiedzieć o wszystkim przyjaciółce i przygotować się do wyjścia.
Kiedy tylko opuściłam klasę po lekcji Angielskiego wpadłam na Davida, który uśmiechnął się czarująco do mnie, a ja prychnęłam wywracając teatralnie oczami i zakłądajac ręce na piersi.
-Masz czas dzisiaj po południu.?-zapytał, a ja już chciałam odpowiedzieć, że tak, ale szybko ugryzłam się w język.
-Nie wiem, może, a co.?-mruknęłam udając, że nie bardzo mnie to interesuje. Spojrzałam na niego, a on zdziwiony podrapał się po czole i odchrząknął.
-Może poszłabyś ze mną na spacer..?-zaproponował, a ja westchnęłam znudzona po czym zastanowiłam się chwilę.
-Bądź po mnie o 17 i radzę Ci.. Lepiej się nie spóźnij..-oznajmiłam w końcu, a chłopak odetchnął z ulgą.
-Jasne. Do zobaczenia Savi.-powiedział i odszedł, a we mnie coś pękło. Tylko Jake tak do mnie mówił, a odkąd wyjechałam na obóz z Pam straciłam z nim zupełnie kontakt. W końcu zadowolona ze swojego zachowania ruszyłam w stronę domu, aby opowiedzieć o wszystkim przyjaciółce i przygotować się do wyjścia.
* * *
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz