* * *
"Ding Dong" po całym domu rozbrzmiał dźwięk dzwonka, a ja spojrzałam na przyjaciółkę z przerażeniem.
-Spokojnie.. Po prostu się nie łam, bądź trochę wredna, tajemnicza i udawaj, że nie zależy Ci na nim. Proste.-oznajmiła posyłając mi na koniec przyjazny uśmiech, a ja westchnęłam i wstałam. Spojrzałam ostatni raz w lustro i uśmiechnęłam się do siebie. Miałam na sobie lateksowe leginsy i biały podkoszulek z czerwono-czarnymi elementami oraz fioletowe trampki za kostkę. Włosy miałam lekko pokręcone, a mój make-up składał się z bezbarwnego błyszczyka oraz tuszu do rzęs. Wyglądałam ładnie, ale trochę tajemniczo i zarazem seksownie. Kiwnęłam głową na znak, że jestem gotowa i zeszłam na dół.
-Cześć..-rzuciłam beznamiętnie otwierając drzwi i patrząc na szatyna. Uśmiechał się od ucha do ucha, a w dłoni trzymał czerwoną różę.
-Hej. Ślicznie wyglądasz.. To dla Ciebie.-powiedział i wręczył mi kwiatek. Bardzo mi się to spodobało, ale nadal byłam twarda niczym żelki z biedronki.
-Dzięki. Zaraz wrócę tylko włożę ją do wody..-powiedziałam znikając w kuchni i wracając po krótkiej chwili. -Okej możemy iść.-zamknęłam za sobą drzwi i ruszyliśmy w stronę parku.
-Naprawdę bardzo chciałbym Cię przeprosić za to wszystko..-przerwał ciszę, która od dłuższej chwili nam towarzyszyła.
-Zachowałeś się jak skończony dupek. -oznajmiłam prosto patrząc na niego na co on spuścił wzrok.
-Tak. Masz racje. Jestem dupkiem. Kretynem i totalną świnią.-przyznał.-A Ty za to jesteś jedyną dziewczyną, na której mi tak cholernie zależy. Jeszcze żadna dziewczyna nie sprawiła, żebym myślał o niej 24 godziny na dobe.. Tobie sie udało..-mówił, a ja mimowolnie się uśmiechnęłam, ale szybko odwróciłam twarz w inną stronę, żeby nie wiedział mojej reakcji.-Sav..Naprawdę mi się podobasz i ... będę walczył dopóki nie przyznasz, że nie jestem Ci obojętny.- "Po prostu się nie łam, bądź trochę wredna, tajemnicza i udawaj, że nie zależy Ci na nim." powtarzałam sobie w myślach słowa przyjaciółki.
-Więc będziesz się musiał cholernie długo starać, żebym znowu Ci zaufała..-mruknęłam podnosząc na niego wrok na co on zbliżył się do mnie i kiwnął głową.
-Z wielką chęcią. Zacznę od wczoraj.-powiedział, a ja zdziwiłam się lekko.
-Jak to "od wczoraj" ?-spojrzałam na niego jak na totalnego idiotę, a on zaśmiał się.
-Chodź to sama zobaczysz..-powiedział, a ja zrobiłam jak chciał. Nie minęło 10 minut, a byliśmy na miejscu.
-Wow..-szepnęłam cicho.-To znaczy..-zmieszałam się odrobinę.- Spoko..-rzuciłam luźno po czym lekko się skrzywiłam.-Kurde..-mruknęłam cicho pod nosem.
-Mówiłaś coś..?-zapytał patrząc na mnie, a ja szybko zaprzeczyłam.-To jak Ci się podoba?-zapytał. Rozglądnęłam się i po prostu mnie zatkało. Bałam się odezwać, żeby nie schrzanić czegoś. Hmmm.. Co by teraz powiedziała Pam? zastanowiłam się. Wielkie jezioro z uroczo oświetlonym pomostem, a na nim rozłożony koc. W koło porozrzucane płatki róż, które niesamowicie dodawały czaru temu miejscu. Było wspaniale.
-Emm.. Spoko..-mruknęłam cicho.-To znaczy..-westchnęłam.-Podoba mi się, ale nie myśl, że samymi rzeczami mnie przekupisz.. Nie jestem materialistką. Musisz przestać być w moich oczach dupkiem, a to będzie trudne.-warknęłam cicho po czym spojrzałam na jego zawidzioną twarz.-Ale jak na początek jest nieźle..-posłałam mu lekki uśmiech, który po chwili zniknął z mojej twarzy. Co za dużo to nie zdrowo.. pomyślałam.
-Ulga..-szepnął po czym gestem ręki zaprosił mnie na pomost. Usiedliśmy na kocu i patrzyliśmy w gwieździste niebo rozmawiając. Nadal zgrywałam niedostępną i powiem szczerze, że nieźle mi szło.
-Dzięki za wieczór. Było niesamowicie.- powiedział i podszedł do mnie. Chciał dać mi buziaka w policzek, ale szybko się odsunęłam.-Ah no tak.. Przepraszam..- szepnął, a ja uśmiechnęłam się krzywo. Miałam ochotę wtulić się w jego ramiona i powiedzieć jak bardzo mi go brakowało, ale wiedziałam, że nie mogę. Wszystko bym zepsuła.
-Tak. Było okej. Cześć.-kiwnęłam głową po czym weszłam do domu i zamknęłam drzwi.-Ja pierdole. ! Było okej ? Tylko na tyle mnie stać?- warknęłam na siebie po czym usłyszałam śmiech.
-I jak? Randka się udała?-zapytała rozbawiona Pamela, a ja westchnęłam.
-No i to aż za bardzo. - skrzywiłam się.- Strasznie się stara..- jęknęłam.
-I niech się stara. Niech pokaże na co go stać. Musi sie troche pomęczyć, żeby później docenić taką dziewczynę jak Ty.-uśmiechnęła się do mnie, a ja ją przytuliłam.
-Dziękuję. Jesteś wspaniałą przyjaciółką.-szepnęłam cicho przymykając oczy.-Kocham Cię.
-Ja Ciebie też. -odpowiedziała, a ja się uśmiechnęłam. Odsunęłyśmy się od siebie i na siebie popatrzyłyśmy.-To co powiesz na komedie romantyczną, popcorn i my dwie ?-zapytała, a ja zaśmiałam się i kiwnęłam głową.
-Zachowałeś się jak skończony dupek. -oznajmiłam prosto patrząc na niego na co on spuścił wzrok.
-Tak. Masz racje. Jestem dupkiem. Kretynem i totalną świnią.-przyznał.-A Ty za to jesteś jedyną dziewczyną, na której mi tak cholernie zależy. Jeszcze żadna dziewczyna nie sprawiła, żebym myślał o niej 24 godziny na dobe.. Tobie sie udało..-mówił, a ja mimowolnie się uśmiechnęłam, ale szybko odwróciłam twarz w inną stronę, żeby nie wiedział mojej reakcji.-Sav..Naprawdę mi się podobasz i ... będę walczył dopóki nie przyznasz, że nie jestem Ci obojętny.- "Po prostu się nie łam, bądź trochę wredna, tajemnicza i udawaj, że nie zależy Ci na nim." powtarzałam sobie w myślach słowa przyjaciółki.
-Więc będziesz się musiał cholernie długo starać, żebym znowu Ci zaufała..-mruknęłam podnosząc na niego wrok na co on zbliżył się do mnie i kiwnął głową.
-Z wielką chęcią. Zacznę od wczoraj.-powiedział, a ja zdziwiłam się lekko.
-Jak to "od wczoraj" ?-spojrzałam na niego jak na totalnego idiotę, a on zaśmiał się.
-Chodź to sama zobaczysz..-powiedział, a ja zrobiłam jak chciał. Nie minęło 10 minut, a byliśmy na miejscu.
-Wow..-szepnęłam cicho.-To znaczy..-zmieszałam się odrobinę.- Spoko..-rzuciłam luźno po czym lekko się skrzywiłam.-Kurde..-mruknęłam cicho pod nosem.
-Mówiłaś coś..?-zapytał patrząc na mnie, a ja szybko zaprzeczyłam.-To jak Ci się podoba?-zapytał. Rozglądnęłam się i po prostu mnie zatkało. Bałam się odezwać, żeby nie schrzanić czegoś. Hmmm.. Co by teraz powiedziała Pam? zastanowiłam się. Wielkie jezioro z uroczo oświetlonym pomostem, a na nim rozłożony koc. W koło porozrzucane płatki róż, które niesamowicie dodawały czaru temu miejscu. Było wspaniale.
-Emm.. Spoko..-mruknęłam cicho.-To znaczy..-westchnęłam.-Podoba mi się, ale nie myśl, że samymi rzeczami mnie przekupisz.. Nie jestem materialistką. Musisz przestać być w moich oczach dupkiem, a to będzie trudne.-warknęłam cicho po czym spojrzałam na jego zawidzioną twarz.-Ale jak na początek jest nieźle..-posłałam mu lekki uśmiech, który po chwili zniknął z mojej twarzy. Co za dużo to nie zdrowo.. pomyślałam.
-Ulga..-szepnął po czym gestem ręki zaprosił mnie na pomost. Usiedliśmy na kocu i patrzyliśmy w gwieździste niebo rozmawiając. Nadal zgrywałam niedostępną i powiem szczerze, że nieźle mi szło.
-Dzięki za wieczór. Było niesamowicie.- powiedział i podszedł do mnie. Chciał dać mi buziaka w policzek, ale szybko się odsunęłam.-Ah no tak.. Przepraszam..- szepnął, a ja uśmiechnęłam się krzywo. Miałam ochotę wtulić się w jego ramiona i powiedzieć jak bardzo mi go brakowało, ale wiedziałam, że nie mogę. Wszystko bym zepsuła.
-Tak. Było okej. Cześć.-kiwnęłam głową po czym weszłam do domu i zamknęłam drzwi.-Ja pierdole. ! Było okej ? Tylko na tyle mnie stać?- warknęłam na siebie po czym usłyszałam śmiech.
-I jak? Randka się udała?-zapytała rozbawiona Pamela, a ja westchnęłam.
-No i to aż za bardzo. - skrzywiłam się.- Strasznie się stara..- jęknęłam.
-I niech się stara. Niech pokaże na co go stać. Musi sie troche pomęczyć, żeby później docenić taką dziewczynę jak Ty.-uśmiechnęła się do mnie, a ja ją przytuliłam.
-Dziękuję. Jesteś wspaniałą przyjaciółką.-szepnęłam cicho przymykając oczy.-Kocham Cię.
-Ja Ciebie też. -odpowiedziała, a ja się uśmiechnęłam. Odsunęłyśmy się od siebie i na siebie popatrzyłyśmy.-To co powiesz na komedie romantyczną, popcorn i my dwie ?-zapytała, a ja zaśmiałam się i kiwnęłam głową.
Pierwszy dzień jako nowa Savannah Victoria Evelyn White uważam za udany.!
* * *