wtorek, 16 lipca 2013

§ Rozdział 11. §

*  *  *

-O co tutaj chodzi, hmm.?-warknęłam patrząc na głupiutką blondynkę, która udawała, że nie wie o co chodzi.- Odwal się ode mnie i od Pam.-powiedziałam nabuzowana czując, że jeśli nadal będzie się bronić to po prostu dojdzie do bójki albo po prostu ją pobiję. W końcu uśmiechnęła się chytrze i zatrzepotała rzęskami. 
-Ale o co Ci chodzi.? O Pamcię.. ?-zdziwiła się a po chwili wybuchła śmiechem, chociaż to brzmiało bardziej jakby się krztusiła.. No mniejsza.. Patrzyłam na nią wrogo, a ona usiadła na łóżku i założyła noge na nogę.-Czyżbyś była zazdrosna o swoją psiapsiółkę..?-zapytała drwiąco. Jesteśmy na obozie od 2 dni,  a ona robi wszystko, żeby Pamela nie spędzała ze mną ani minuty dłużej niż naprawdę musi. Próbuje nas skłócić, ale wolę po prostu powiedzieć, że .. Chce abym straciła najlepszą przyjaciółkę. 
-Co..? Języka w gębie Ci zabrakło.?-zadrwiła któryś raz z kolei.-Ja jej nie potrzebuję.. Jest dla mnie nikim, ale odbierając Ci ją zniszczę Ciebie, wiesz.?-uśmiechnęła się do mnie słodko. Nagle usłyszałam trzask, ale nadal nie odrywałam wzroku od Camille.-To może ja was zostawię.-zrobiła minę niewiniątka i zarzucając włosami opuściła nasz domek. Usiadłam bezradnie na łóżku i spojrzałam na Pamelę. Stała trzęsąc się i była.. smutna.?
-Słyszałaś .. ?-zapytałam cicho.
-Mhm..-mrunęła i usiadła przy mnie, a już po chwili wspadłyśmy sobie w ramiona.-Przepraszam..Ja nie wiedziałam..-mówiła płaczliwym głosem, a mi po policzku spłynęła łza.
-Nic sie nie stało. Po prostu więcej tak nie rób..-szepnęłam, a Pamela otarła łzę z mojego policzka.-Nie wiem co bym zrobiła jakbym miała Cię stracić..-powiedziałam smutno.-Od tej pory.. Jesteśmy razem, jasne.!? Nie ma innych dziewczyn tylko my. Forever & always.. 
-Zgadam się.-powiedziała, a ja cmoknęłam ja w policzek. Ogarnęłyśmy się szybko, żeby zdąrzyć na kolację i ognisko. Dzisiaj miał być gość specjalny. To brzmi tak tajemniczo, że aż się boję kogo tu sprowadzą. 

Zatopiona w rozmowie z Pamelą i Evie siedziałam na jednej z ławek przy ognisku. Biło od niego takie ciepło, że każdy siedział w krótkich spodenkach i było mu naprawdę ciepło. Spojrzałam w ogień i westchnęłam. Kochałam ogniska, ale bałam się ognia. Masło maślane, prawda.? Przyczyną tego było to, że..kiedy miałam 9 lat to prawie wpadłam do ogniska koło domu. Prawie się spaliłam, ale i tak mam lekkie poparzenia. Jak sobie to przypomnę to aż ciarki mi przechodzą po plecach..
-Dobry wieczór kochani. !-usłyszałam głos kobiety, który obudził mnie w pewnym sensie. Przeniosłam wzrok z płomieni na Cassandrę, która była na scenie i właśnie zapowiadała nowego gościa. Miał być instruktorem śpiewu, ale miał również bawić się na wakacjach, tak jak my.
-Powitajmyy...Davida Rodrigueza. !-usłyszałam, a moim oczom ukazał sie chłopak. Ten chłopak, którego spotkałam w sklepie z Pam. Zauważył mnie. Znieruchomiał i ja również. Patrzyliśmy sobie w oczy przez dłuższą chwilę. Wszystkie dziewczyny piszczały na jego widok, kilka nawet zemdlało. Już wiedziałam kim on jest.. Jeden z najbardziej znanych muzyków i modeli na całym świecie. Przywitał się odrywając ode mnie wzrok i uśmiechając się czarująco po czym powiedział kilka słów i zaczął śpiewać jedną ze swoich piosenek. Patrzyłam na niego jak zaczarowana, aż w końcu się obudziłam.
-Pamela, Pami..-zaczełam szturchać przyjaciółkę.-To on..! David...Ten ze sklepu..-mówiłam podekscytowana. Sama nie wiem czemu tak zareagowałam, ale niesamowicie się cieszyłam, że on tu jest.
Zaczęłyśmy śpiewać razem z nim jego piosenkę, aż w końcu skończył i nagrodzony gromkimi oklaskami zszedł ze sceny i podszedł do mnie. TAK. Do mnie.
-Cześć Savannah.-uśmiechnął się do mnie, a ja niewiele myśląc przytuliłam go.
-Cześć David.-powiedziałam i poczułam jak mnie obejmuje.-Zbieg okoliczności.?-zapytałam odsuwając się od niego i patrząc jak Pamela go wita.
-Wygląda na to, że tak.-pokiwał głową szczerząc swoje białe ząbki jak głupi do sera. Dżgnełam go lekko palcem w brzuch i zaśmiałam się. Nagle tłum fanek stanął przy nim i podekscytowane zaczęły prosić o autografi i zdjęcia. Spojrzał na mnie przepraszającym wzrokiem, a ja kiwnęłam głową.
-Rozumiem. Zobaczymy się później.-powiedziałam posyłając mu uśmiech i odchodząc z przyjaciółką.

Przekręciłam się na drugi bok, ale nadal nie mogłam zasnąć. Słyszałam cichutkie pochrapywanie Evie oraz równomierny oddech Pameli. Zrezygnowana westchnęłam i wstałam po czym ubrałam trampki i wyszłam po cichutku z domku. Miałam na sobie tylko leginsy i podkoszulek z wizerunkiem Cookie Monster. Błąkałam się po terenie obozu i rozmyślałam. W końcu usiadłam na brzegu jeziora i zaczełam wpatrywać się w odbicie księżyca na spokojnej tafli wody.

>David<

Uffff.. Nareszcie uwolniłem się od nastoletnich fanek, które za wszelką cenę chciały mnie dotknąć, przytulić, poprosić o autograf i zrobić sobie ze mną zdjęcie. To bardzo miłe, ale od pewnego czasu mnie to męczy. To własnie dlatego zgodziłem się, aby być tutaj instruktorem. Chciałem odpocząć, ale okazało się, że niestety i tu są napalone wiecznie dziewczyny. Zmęczony zacząłem podążać w kierunku swojego domku. Nagle zauważyłem postać siedzącą w oddali i przyglądającą się wodzie. Wyostrzyłem wzrok i zauważyłem, że było to Savannah. Ehhh.. Sav. Ona była jedną z niewielu osób, które zauważyły mnie jako zwykłego chłopaka, a nie wielką gwiazdę. Polubiłem ją. W końcu postanowiłem dosiąść siedo niej. Podeszłem powoli i kucnąłem.
-Można się dosiąść.?-zapytałem.
>Savannah< 

-Można się dosiąść.?-usłyszałam nagle co spowodowało, że trochę się wystraszyłam.-Nie bój się mnie.-zaśmiał się cicho David. 
-Jasne, siadaj.-uśmiechnęłam się do niego i poklepałam dłonią miejsce obok siebie. Podciągnęłam nogi pod brodę i westchnęłam cicho.-Dlaczego jeszcze nie śpisz.?-zapytałam zerkając na niego. Uśmiechnął się do mnie siadając obok i zastanowił się chwilę nad odpowiedzą.
-Bo jestem tutaj, z Tobą.-uśmiechną się do mnie tym niesamowitym uśmiechem i spojrzał mi w oczy, a ja zarumieniłam się. Dobrze, że było ciemno, bo przynajmniej jest jakiś cień szans, że tego nie widział. Odwróciłam nagle wzrok i kiwnęłam głową lekko.-A Ty.?-usłyszałam.
-Jakoś nie mogłam zasnąć..-westchnęłam smutno. 
-Co Cię dręczy.?-zapytał łapiąc delikatnie moją dłoń. Spojrzałam na niego i zastanowiłam się. Co tak naprawdę mnie dręczyło.? To, że wakacje spędzam pierwszy raz z dala od rodziny.? To, że mój najlepszy przyjaciel wykorzystuje mnie do tego, aby nie musiał mieć dziewczyny.? A może Camille budzi we mnie jakieś obawy.? Ahh no zapomniałabym jeszcze i konkursach, w których biorę udział i czekam z niecierpliwością na wyniki.? A może tata, który chce abym została modelką w jego firmie.? Może to jest dla mnie zbyt wiele i ja sobie z tym nie radzę.? Sama nie wiem.. Westchnęłam i spojrzałam na niego. 
-Nic.-odparłam kłamiąc, bo nie wiedziałam jak odpowiedzieć.
-Przecież widzę.-powiedział i podniósł mój podbrudek do góry, aby spojrzeć mi w oczy.-Kłamiesz. 
-Wiem.-szepnęłam i wtuliłam się w niego nie chcąc już dłużej drążyć tego tamatu.-Po prostu czuję, że stanie się coś złego i nie mam pojęcia co. Niewiedza mnie boli i to przez nią się boję.-dodałam na koniec, a po chwili poczułam jak David głaszcze mnie po plecach i całuje w głowę. 
-Zobaczysz.. Będzie dobrze..-powiedział, a ja postanowiłam, ze spróbuję w to uwierzyć.-A teraz idź spać. Musisz być wypoczęta na jutrzejszych zajęciach ze mną.-uśmiechnęłam się i skinęłam głową. Podnieśliśmy się z trawy, a ja stanełam na palcach i cmoknęłam go w policzek.-Dziękuję i dobranoc.-powiedziałam i już chciałam odejść kiedy nagle złapał mnie za dłoń i przyciągnął do siebie. Spojrzał w moje oczy a już po chwili nasze usta złączyły się w czułym pocałunku. 
-Śpij dobrze.-powiedział na odchodne a już po chwili zniknął w swoim domku. Również to zrobiłam. Weszłam na paluszkach i ściągnęłam trampki, a już po chwili wtuliłam się w kołdrę. Nadal czułam jego ciepłe i delikatne usta na swoich. To było takie.. Wow.. Ale on przecież miał dziewczynę..Czyśby leciał na dwa fronty.? W końcu jej tutaj nie ma..Może robić co tylko chce.. Postanowiłam, że jutro z nim o tym porozmawiam, a teraz pójdę spać. Nie minęło kilka minut, a ja już spałam. 

*  *  *

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz