niedziela, 7 lipca 2013

§ Rozdział 2. §

*  *  *
Otwarłam oczy i przeciągnęłam się niczym rozespany kotek po czym wtuliłam twarz w poduszkę i westchnęłam z zadowolenia ponownie starając się zasnąć, lecz..
-WSTAWAJ.! DZISIAJ PIERWSZY DZIEŃ WAKACJI.!- nie było mi to dane. Otwarłam jedno oko i spojrzałam na swoją mamę, która już zaczęła pakować rzeczy na basen. 
-Nigdzie nie idę. Tutaj jest mi bardzo dobrze.-mruknęłam cichutko i zamknęłam oko delektując się miękką i chłodną pościelą, która otulała moje ciało. Nagle ni z tego ni z owego "bam!" i dostałam poduszką w głowę.
-Mamo.! Ja chcę spać.!- jęknęłam zrozpaczona odrzucając poduszkę w jej stronę. 
-Będziesz spać w nocy, a teraz idziemy na obiad.-uśmiechnęła się lekko, a ja spojrzałam na nią spode łba i przetarłam oczy.
-O której jest obiad.?- zapytałam siadając po turecku (jak to w Turcji ;). 
-Za 30 minut. Zbieraj się i idziemy.- powiedziała nadal pakując coś do torby, a ja wstałam niechętnie i podeszłam do szafy. Wzięłam strój kąpielowy i jakieś ciuchy po czym ubrałam się w to i podeszłam do lustra. Spięłam włosy w luźnego koczka po czym ubrałam klapki i wraz z rodzicami udałam się w stronę jadalni, gdzie miałam zjeść pierwszy posiłek tutaj. 
 Po obiedzie poszliśmy na basen,a ja od razu zajęłam leżak w cieniu. Wyciągnęłam szybko jakąś książkę i zaczęłam ją czytać. Książka była, jak się okazało, świetna. Mówiła o życiu nastoletniej narkomanki. Często zastanawiałam się jakie to jest uczucie brać narkotyki, ale nie chciałam próbować. Wiedziałam, że to zniszczyło by moje życie do końca. W końcu po przeczytaniu kilkunastu kartek odłożyłam książkę na stoliczek i wstałam na moment. Niestety nie zauważyłam parasola, który był prawie na mojej wysokości i .. uderzyłam w niego głową. 
-Ałłł...-syknęłam łapiąc się za bolące miejsce.-Świetnie zaczynają się te wakacje. Bosko po prostu.-warknęłam sama do siebie i zdjęłam koszulkę i spodnie, zostając w samym stroju. Posmarowałam się balsamem i wyciągnęłam leżak na słońce. Położyłam się na nim i zaczęłam się opalać. Leżałam i myślałam. Była niedziela, więc dzisiaj żadnych animacji wieczorem nie będzie. Tylko Bingo. Westchnęłam cichutko i zaczęłam się zastanawiać jak tam teraz w domu jest. Jaką mają pogodę.? Co robią moi przyjaciele.? Czy dobrze się bawią tam beze mnie.? Czy ktoś pamięta o mnie i czy zastanawiają się jak jest tu, u mnie.? Nie miałam pojęcia, ale tęskniłam za nimi. Nagle poczułam lekki chłód, a już po chwili poczułam jak krople wody lądują na moim brzuchu. Zmrużyłam oczy i zobaczyłam, że był to Eddie. 
-Co Ty chcesz ode mnie.?-mruknęłam niezadowolona i westchnęłam zamykając oczy. 
-Chodź do basenu.-powiedział przeczesując swoje gęste, mokre włosy i całą z nich wodę lejąc na mnie.
-Nie widzisz, że się opalam.?-zapytałam podskakując jak oparzona i przyglądając mu się. 
-No właśnie skończyłaś. Chodź.-powiedział i zaczął ciągnąć mnie za rękę.
-Agggrrrr.. Jesteś męczący..-westchnęłam poddając się i patrząc jak wskakuje do wody. Podeszłam do brzegu i zanurzyłam trochę nogę, ale zaraz szybko ją cofnęłam Woda była zimna, a jak na mnie to była za zimna. Zrobiłam krok w tył i poczułam jak na kogoś wpadam. Odwróciłam się i spojrzałam odrobinę wyżej. Lekko speszona powiedziałam :
-Hej...Emmm..Ja..Strasznie Cie...Emmm..Przepraszam...-zaczęłam się jąkać. Wiedziałam kim jest ten chłopak. To Turkiz. Spojrzał na mnie i uśmiechnął się lekko. Na pewno mnie nie pamiętał z tamtego roku, bo wtedy nie zwracał na mnie najmniejszej uwagi. 
-Cześć. Nic się nie stało.-powiedział i uśmiechnął się do mnie lekko po czym złapał mnie za nadgarstki, a już po chwili wylądowałam w wodzie. W ZIMNEJ WODZIE. Zaczęłam piszczeć, a po chwili wybuchłam śmiechem. 
-Turkiz..Zabije Cie.!-zaczęłam się śmiać, a po chwili ochlapałam go wodą, na co on uśmiechnął się i puścił mi oczko po czym odszedł. 
Zanurzyłam się w wodzie i zaczęłam nurkować. Uwielbiałam nurkować, ale już dawno tego nie robiłam. 
-Sav.! Grasz w wodną.?-zapytał Eddie na co ja kiwnęłam głową i zaczęłam płynąć w jego stronę. 5 minut później przyszedł Turkiz z piłką do wodnej i wskoczył do basenu. Za nim również Gurkan i Kaan. Jak się okazało byli w przeciwnej drużynie, więc musiałam się rzucać na całą trójkę. Gra przebiegała bardzo zabawnie i z dumą muszę przyznać, że nasza drużyna była niesamowicie zgrana.! : )
 Kiedy skończyliśmy grać poszłam na leżak, aby ponownie się poopalać, jednak tym razem zasnęłam. Śniło mi się, że wszystko się zmieniło. Wróciłam do domu i byłam w gorszym stanie niż jak tu przyjechałam. Żałowałam, że nie mogłam zostać w Turcji na zawsze. Chciałam uciec od rzeczywistości, ale przywróciły mnie do niej krople zimnej wody spływające po moich plecach. Otwarłam oczy i podniosłam się lekko na łokciach. Zobaczyłam uśmiechniętą od ucha do ucha Vanesse i Melanie.
-Co sie tak szczerzycie.? -zapytałam rozbawiona ich minami.
-Bo wieeszz...Mamy dla Ciebie taką jedną wiadomość..-powiedziała entuzjastycznie Ness.
-Okej...Gadać o co chodzi, bo zaczynam sie bać.-powiedziałam robiąc wielkie oczy i przyglądając im się.
-Będziesz z nami w pokoju.! Bo hotel się pomylił czy coś takiego i po prostu dostaliśmy jeden pokój 2-osobowy, jeden 3-osobowy i jeden 4-osobowy. Twoi rodzice poszli do 2-osobowego, a Ty będziesz z nami w 3-osobowym.!-wyszerzyła się na koniec Melanie, a ja zrobiłam sie blada. Po prostu wspaniale.
-Aha, super. -powiedziałam i wstałam.-Poczekajcie idę właśnie popełnić samobójstwo..-powiedziałam i zaczęłam biec w stronę basenu, ale na mój niefart ktoś stał przede mną, a ja nie zdąrzyłam go wyminąć i wpadłam na niego. Dziewczny kilka metrów za mną leżały i płakały ze śmiechu, a mi serce przestało na moment bić. Był to facet ok. 28 lat w okularach z białymi oprawkami na włosach i niebiańskimi, brązowymi oczami. Zaczęłam go przepraszać i tłumaczyć się, a on rozbawiony powiedział, że nic się nie stało. Nie wiedziałam co mnie do tego natchnęło, ale przedstawiłam się :
-Jestem Savannah, a Ty.?-zapytałam wyciągając dłoń w jego stronę, ale on nie podał mi swojej tylko powiedział :
-Miło mi, jestem Burak.- po czym cmoknął mnie w policzek. Uśmiechnęłam się zaskoczona i zaczęłam z nim rozmawiać co nigdy nie przychodziło mi z taką łatwością jeśli chodzi o facetów. Okazało się, że ma 25 lat i jest tutejszym animatorem. Tak jak Turkiz. Nagle podeszła do nas Ness.
-Hej Burak. Niestety musze ją porwać, później pogadacie.-powiedziała wesoło, a ja pożegnałam go krótkim "Hej" i poszłam tam gdzie mnie prowadziła szatynka.
-O co chodzi Ness.?-zapytałam lekko zdezorientowana patrząc na nią.
-Nie nic nic, my tylko żartowałyśmy z tym pokojem.-powiedziała siadając na leżaku i wskazując, abym również to zrobiła. Zajęłam miejsce obok niej i westchnęłam.
-Nienawidzę Cie. - zaśmiałam się i przytuliłam ją delikatnie po czym cmoknęłam przyjaciółkę w policzek.
-Tak, taaak. Ja też Cię kocham.-odpowiedziała również mnie obejmując, a już po chwili zaczęłyśmy się śmiać. Tak naprawdę to Ness była mi niesamowicie bliska, ale zawsze czułam taką barierę między mną a nią. Ta bariera miała na imię Melanie. Zawsze jak zaczęłam się świetnie dogadywać z Vanessą ona się pojawiała i wszystko psuła. Tak było i tym razem.
-Nessii.. ! Idziemy do pokoju.-powiedziała stanowczo, a ja westchnęłam i puściłam przyjaciółkę.
-To widzimy się na kolacji.?-zapytała patrząc na mnie, a ja kiwnęłam głową i kątem oka spojrzałam na blondynkę.
-Jasne. Do zobaczenia.-powiedziałam i wstałam po chwili znikając w chłodnej i przyjemnej wodzie.
Wynurzyłam się z niej po dłuższej chwili i zarzuciłam włosami tak jak w filmach. Zaczęłam się śmiać sama z siebie, a później wyszłam z basenu i zaczęłam chodzić samym brzegiem. Nagle się poślizgnęłam i wpadłam do wody tak niefortunnie, że uderzyłam nogą o murek. Złapałam się za nią i szybko wachlowałam pod wodą jedną ręką, aby wypłynąć na powierzchnię. Nie wiem jak bym wyszła z basenu i dotarła do leżaka, gdyby nie brunetka, która mi pomogła widząc sytuację w jakiej się znalazłam.
-Naprawdę nie wiem jak Ci dziękować..-powiedziałam masując obolałą nogę i patrząc na nią z delikatnym uśmiechem.
-Nie ma sprawy, ale następnym razem uważaj.-zaśmiała się przyjaźnie po czym podała mi rękę.-Jestem Pamela, a Ty.?
-Savannah. Miło mi.-powiedziałam i posłałam jej uśmiech wdzięczności. -Jak długo tutaj jesteś.?-zapytałam nagle, gdyż przypomniałam sobie, że dzisiaj widzę ją po raz pierwszy.
-Przyjechałam wczoraj późnym wieczorem. A Ty.?-zapytała przyglądajac się mi.
-Od wczorajszego południa.-odpowiedziałam i uśmiechnęłam się do niej przyjaźnie.
-Emm.. Wiesz ja musze już iść, ale mam nadzieję, że widzimy się dzisiaj na kolacji.? Może zjemy razem, co ty na to.?-zapytała na co kiwnęłam głową. Kolacja zaczynała się o 19:30, więc my umówiłyśmy się o 19:20 w lobby.
-Mamo.! Która godzina.?-zapytałam głośno, kiedy Pamela zniknęła z zasięgu mojego wzroku.
-18.!-odpowiedziała patrząc na mnie.-A co.? Idziesz już do pokoju.?-zapytała.
-Tak. Do zobaczenia w później.-oznajmiłam. Zabrałam swoje rzeczy i kuśtykając udałam się w stronę swojego pokoju. Nagle uświadomiłam sobie, że przedemną są jeszcze 4 piętra i przynajmniej 70 schodków. Załamałam się na krótką chwilę, ale stwierdziłam, że to nic i dam radę. Bardzo ostrożnie skacząc na jednej nodze w końcu dotarłam do pokoju. Poszłam wziąć kąpiel, a następnie przygotowałam sobie ubrania, które miałam założyć na dzisiejszy wieczór. Była to różowa koszulaszorty oraz buciki. Ubrałam się i usiadłam przed lustrem, aby zrobić sobie delikatny make-up i spiąć włosy w koka. Wyglądałam naprawdę ładnie i przyznałam sobie to szczerze pierwszy raz od kilku miesięcy. Wcześniej nie zauważyłam tego, że nie jestem paskudą. Po prostu nie wierzyłam w to, że ktokolwiek mógłby się mną zainteresować, m.in z tego powodu, że jestem brzydka, chamska i bardzo zamknięta w sobie. Nie mogłam zaakceptować siebie i swojego ciała. Nienawidziłam ich. Kiedy moi rodzice przyszli do pokoju ja akurat go opuszczałam. Zeszłam na dół, do lobby i czekałam na Pam. W końcu postanowiłam usiąść, bo do 19:20 było jeszcze trochę czasu.
-Wow..Wyglądasz pięknie..-usłyszałam nad sobą. Uniosłam swoje błękitne oczy do góry i zatkało mnie. Nigdy nie spodziewałabym się, że jeszcze kiedyś go zobaczę..
*  *  *
I jak.? : ) Podoba się.? Mam taką nadzieję. Z góry dziękuję wszystkim, którzy to przeczytają. Mam nadzieję, że pozostawicie po sobie jakiś ślad. Będę wam za to wdzięczna. <3 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz