* * *
Otwarłam oczy i przeciągnęłam się niczym rozespany kotek po czym wtuliłam twarz w poduszkę i westchnęłam z zadowolenia ponownie starając się zasnąć, lecz..
-WSTAWAJ.! DZISIAJ PIERWSZY DZIEŃ WAKACJI.!- nie było mi to dane. Otwarłam jedno oko i spojrzałam na swoją mamę, która już zaczęła pakować rzeczy na basen.
-Nigdzie nie idę. Tutaj jest mi bardzo dobrze.-mruknęłam cichutko i zamknęłam oko delektując się miękką i chłodną pościelą, która otulała moje ciało. Nagle ni z tego ni z owego "bam!" i dostałam poduszką w głowę.
-Mamo.! Ja chcę spać.!- jęknęłam zrozpaczona odrzucając poduszkę w jej stronę.
-Będziesz spać w nocy, a teraz idziemy na obiad.-uśmiechnęła się lekko, a ja spojrzałam na nią spode łba i przetarłam oczy.
-O której jest obiad.?- zapytałam siadając po turecku (jak to w Turcji ;).
-Za 30 minut. Zbieraj się i idziemy.- powiedziała nadal pakując coś do torby, a ja wstałam niechętnie i podeszłam do szafy. Wzięłam strój kąpielowy i jakieś ciuchy po czym ubrałam się w to i podeszłam do lustra. Spięłam włosy w luźnego koczka po czym ubrałam klapki i wraz z rodzicami udałam się w stronę jadalni, gdzie miałam zjeść pierwszy posiłek tutaj.
Po obiedzie poszliśmy na basen,a ja od razu zajęłam leżak w cieniu. Wyciągnęłam szybko jakąś książkę i zaczęłam ją czytać. Książka była, jak się okazało, świetna. Mówiła o życiu nastoletniej narkomanki. Często zastanawiałam się jakie to jest uczucie brać narkotyki, ale nie chciałam próbować. Wiedziałam, że to zniszczyło by moje życie do końca. W końcu po przeczytaniu kilkunastu kartek odłożyłam książkę na stoliczek i wstałam na moment. Niestety nie zauważyłam parasola, który był prawie na mojej wysokości i .. uderzyłam w niego głową.
-Ałłł...-syknęłam łapiąc się za bolące miejsce.-Świetnie zaczynają się te wakacje. Bosko po prostu.-warknęłam sama do siebie i zdjęłam koszulkę i spodnie, zostając w samym stroju. Posmarowałam się balsamem i wyciągnęłam leżak na słońce. Położyłam się na nim i zaczęłam się opalać. Leżałam i myślałam. Była niedziela, więc dzisiaj żadnych animacji wieczorem nie będzie. Tylko Bingo. Westchnęłam cichutko i zaczęłam się zastanawiać jak tam teraz w domu jest. Jaką mają pogodę.? Co robią moi przyjaciele.? Czy dobrze się bawią tam beze mnie.? Czy ktoś pamięta o mnie i czy zastanawiają się jak jest tu, u mnie.? Nie miałam pojęcia, ale tęskniłam za nimi. Nagle poczułam lekki chłód, a już po chwili poczułam jak krople wody lądują na moim brzuchu. Zmrużyłam oczy i zobaczyłam, że był to Eddie.
-Co Ty chcesz ode mnie.?-mruknęłam niezadowolona i westchnęłam zamykając oczy.
-Chodź do basenu.-powiedział przeczesując swoje gęste, mokre włosy i całą z nich wodę lejąc na mnie.
-Nie widzisz, że się opalam.?-zapytałam podskakując jak oparzona i przyglądając mu się.
-No właśnie skończyłaś. Chodź.-powiedział i zaczął ciągnąć mnie za rękę.
-Agggrrrr.. Jesteś męczący..-westchnęłam poddając się i patrząc jak wskakuje do wody. Podeszłam do brzegu i zanurzyłam trochę nogę, ale zaraz szybko ją cofnęłam Woda była zimna, a jak na mnie to była za zimna. Zrobiłam krok w tył i poczułam jak na kogoś wpadam. Odwróciłam się i spojrzałam odrobinę wyżej. Lekko speszona powiedziałam :
-Hej...Emmm..Ja..Strasznie Cie...Emmm..Przepraszam...-zaczęłam się jąkać. Wiedziałam kim jest ten chłopak. To Turkiz. Spojrzał na mnie i uśmiechnął się lekko. Na pewno mnie nie pamiętał z tamtego roku, bo wtedy nie zwracał na mnie najmniejszej uwagi.
-Cześć. Nic się nie stało.-powiedział i uśmiechnął się do mnie lekko po czym złapał mnie za nadgarstki, a już po chwili wylądowałam w wodzie. W ZIMNEJ WODZIE. Zaczęłam piszczeć, a po chwili wybuchłam śmiechem.
-Turkiz..Zabije Cie.!-zaczęłam się śmiać, a po chwili ochlapałam go wodą, na co on uśmiechnął się i puścił mi oczko po czym odszedł.
Zanurzyłam się w wodzie i zaczęłam nurkować. Uwielbiałam nurkować, ale już dawno tego nie robiłam.
-Sav.! Grasz w wodną.?-zapytał Eddie na co ja kiwnęłam głową i zaczęłam płynąć w jego stronę. 5 minut później przyszedł Turkiz z piłką do wodnej i wskoczył do basenu. Za nim również Gurkan i Kaan. Jak się okazało byli w przeciwnej drużynie, więc musiałam się rzucać na całą trójkę. Gra przebiegała bardzo zabawnie i z dumą muszę przyznać, że nasza drużyna była niesamowicie zgrana.! : )
Kiedy skończyliśmy grać poszłam na leżak, aby ponownie się poopalać, jednak tym razem zasnęłam. Śniło mi się, że wszystko się zmieniło. Wróciłam do domu i byłam w gorszym stanie niż jak tu przyjechałam. Żałowałam, że nie mogłam zostać w Turcji na zawsze. Chciałam uciec od rzeczywistości, ale przywróciły mnie do niej krople zimnej wody spływające po moich plecach. Otwarłam oczy i podniosłam się lekko na łokciach. Zobaczyłam uśmiechniętą od ucha do ucha Vanesse i Melanie.
-Co sie tak szczerzycie.? -zapytałam rozbawiona ich minami.
-Bo wieeszz...Mamy dla Ciebie taką jedną wiadomość..-powiedziała entuzjastycznie Ness.
-Okej...Gadać o co chodzi, bo zaczynam sie bać.-powiedziałam robiąc wielkie oczy i przyglądając im się.
-Będziesz z nami w pokoju.! Bo hotel się pomylił czy coś takiego i po prostu dostaliśmy jeden pokój 2-osobowy, jeden 3-osobowy i jeden 4-osobowy. Twoi rodzice poszli do 2-osobowego, a Ty będziesz z nami w 3-osobowym.!-wyszerzyła się na koniec Melanie, a ja zrobiłam sie blada. Po prostu wspaniale.
-Aha, super. -powiedziałam i wstałam.-Poczekajcie idę właśnie popełnić samobójstwo..-powiedziałam i zaczęłam biec w stronę basenu, ale na mój niefart ktoś stał przede mną, a ja nie zdąrzyłam go wyminąć i wpadłam na niego. Dziewczny kilka metrów za mną leżały i płakały ze śmiechu, a mi serce przestało na moment bić. Był to facet ok. 28 lat w okularach z białymi oprawkami na włosach i niebiańskimi, brązowymi oczami. Zaczęłam go przepraszać i tłumaczyć się, a on rozbawiony powiedział, że nic się nie stało. Nie wiedziałam co mnie do tego natchnęło, ale przedstawiłam się :
-Jestem Savannah, a Ty.?-zapytałam wyciągając dłoń w jego stronę, ale on nie podał mi swojej tylko powiedział :
-Miło mi, jestem Burak.- po czym cmoknął mnie w policzek. Uśmiechnęłam się zaskoczona i zaczęłam z nim rozmawiać co nigdy nie przychodziło mi z taką łatwością jeśli chodzi o facetów. Okazało się, że ma 25 lat i jest tutejszym animatorem. Tak jak Turkiz. Nagle podeszła do nas Ness.
-Hej Burak. Niestety musze ją porwać, później pogadacie.-powiedziała wesoło, a ja pożegnałam go krótkim "Hej" i poszłam tam gdzie mnie prowadziła szatynka.
-O co chodzi Ness.?-zapytałam lekko zdezorientowana patrząc na nią.
-Nie nic nic, my tylko żartowałyśmy z tym pokojem.-powiedziała siadając na leżaku i wskazując, abym również to zrobiła. Zajęłam miejsce obok niej i westchnęłam.
-Nienawidzę Cie. - zaśmiałam się i przytuliłam ją delikatnie po czym cmoknęłam przyjaciółkę w policzek.
-Tak, taaak. Ja też Cię kocham.-odpowiedziała również mnie obejmując, a już po chwili zaczęłyśmy się śmiać. Tak naprawdę to Ness była mi niesamowicie bliska, ale zawsze czułam taką barierę między mną a nią. Ta bariera miała na imię Melanie. Zawsze jak zaczęłam się świetnie dogadywać z Vanessą ona się pojawiała i wszystko psuła. Tak było i tym razem.
-Nessii.. ! Idziemy do pokoju.-powiedziała stanowczo, a ja westchnęłam i puściłam przyjaciółkę.
-To widzimy się na kolacji.?-zapytała patrząc na mnie, a ja kiwnęłam głową i kątem oka spojrzałam na blondynkę.
-Jasne. Do zobaczenia.-powiedziałam i wstałam po chwili znikając w chłodnej i przyjemnej wodzie.
Wynurzyłam się z niej po dłuższej chwili i zarzuciłam włosami tak jak w filmach. Zaczęłam się śmiać sama z siebie, a później wyszłam z basenu i zaczęłam chodzić samym brzegiem. Nagle się poślizgnęłam i wpadłam do wody tak niefortunnie, że uderzyłam nogą o murek. Złapałam się za nią i szybko wachlowałam pod wodą jedną ręką, aby wypłynąć na powierzchnię. Nie wiem jak bym wyszła z basenu i dotarła do leżaka, gdyby nie brunetka, która mi pomogła widząc sytuację w jakiej się znalazłam.
-Naprawdę nie wiem jak Ci dziękować..-powiedziałam masując obolałą nogę i patrząc na nią z delikatnym uśmiechem.
-Nie ma sprawy, ale następnym razem uważaj.-zaśmiała się przyjaźnie po czym podała mi rękę.-Jestem Pamela, a Ty.?
-Savannah. Miło mi.-powiedziałam i posłałam jej uśmiech wdzięczności. -Jak długo tutaj jesteś.?-zapytałam nagle, gdyż przypomniałam sobie, że dzisiaj widzę ją po raz pierwszy.
-Przyjechałam wczoraj późnym wieczorem. A Ty.?-zapytała przyglądajac się mi.
-Od wczorajszego południa.-odpowiedziałam i uśmiechnęłam się do niej przyjaźnie.
-Emm.. Wiesz ja musze już iść, ale mam nadzieję, że widzimy się dzisiaj na kolacji.? Może zjemy razem, co ty na to.?-zapytała na co kiwnęłam głową. Kolacja zaczynała się o 19:30, więc my umówiłyśmy się o 19:20 w lobby.
-Mamo.! Która godzina.?-zapytałam głośno, kiedy Pamela zniknęła z zasięgu mojego wzroku.
-18.!-odpowiedziała patrząc na mnie.-A co.? Idziesz już do pokoju.?-zapytała.
-Tak. Do zobaczenia w później.-oznajmiłam. Zabrałam swoje rzeczy i kuśtykając udałam się w stronę swojego pokoju. Nagle uświadomiłam sobie, że przedemną są jeszcze 4 piętra i przynajmniej 70 schodków. Załamałam się na krótką chwilę, ale stwierdziłam, że to nic i dam radę. Bardzo ostrożnie skacząc na jednej nodze w końcu dotarłam do pokoju. Poszłam wziąć kąpiel, a następnie przygotowałam sobie ubrania, które miałam założyć na dzisiejszy wieczór. Była to różowa koszula, szorty oraz buciki. Ubrałam się i usiadłam przed lustrem, aby zrobić sobie delikatny make-up i spiąć włosy w koka. Wyglądałam naprawdę ładnie i przyznałam sobie to szczerze pierwszy raz od kilku miesięcy. Wcześniej nie zauważyłam tego, że nie jestem paskudą. Po prostu nie wierzyłam w to, że ktokolwiek mógłby się mną zainteresować, m.in z tego powodu, że jestem brzydka, chamska i bardzo zamknięta w sobie. Nie mogłam zaakceptować siebie i swojego ciała. Nienawidziłam ich. Kiedy moi rodzice przyszli do pokoju ja akurat go opuszczałam. Zeszłam na dół, do lobby i czekałam na Pam. W końcu postanowiłam usiąść, bo do 19:20 było jeszcze trochę czasu.
-Wow..Wyglądasz pięknie..-usłyszałam nad sobą. Uniosłam swoje błękitne oczy do góry i zatkało mnie. Nigdy nie spodziewałabym się, że jeszcze kiedyś go zobaczę..
Kiedy skończyliśmy grać poszłam na leżak, aby ponownie się poopalać, jednak tym razem zasnęłam. Śniło mi się, że wszystko się zmieniło. Wróciłam do domu i byłam w gorszym stanie niż jak tu przyjechałam. Żałowałam, że nie mogłam zostać w Turcji na zawsze. Chciałam uciec od rzeczywistości, ale przywróciły mnie do niej krople zimnej wody spływające po moich plecach. Otwarłam oczy i podniosłam się lekko na łokciach. Zobaczyłam uśmiechniętą od ucha do ucha Vanesse i Melanie.
-Co sie tak szczerzycie.? -zapytałam rozbawiona ich minami.
-Bo wieeszz...Mamy dla Ciebie taką jedną wiadomość..-powiedziała entuzjastycznie Ness.
-Okej...Gadać o co chodzi, bo zaczynam sie bać.-powiedziałam robiąc wielkie oczy i przyglądając im się.
-Będziesz z nami w pokoju.! Bo hotel się pomylił czy coś takiego i po prostu dostaliśmy jeden pokój 2-osobowy, jeden 3-osobowy i jeden 4-osobowy. Twoi rodzice poszli do 2-osobowego, a Ty będziesz z nami w 3-osobowym.!-wyszerzyła się na koniec Melanie, a ja zrobiłam sie blada. Po prostu wspaniale.
-Aha, super. -powiedziałam i wstałam.-Poczekajcie idę właśnie popełnić samobójstwo..-powiedziałam i zaczęłam biec w stronę basenu, ale na mój niefart ktoś stał przede mną, a ja nie zdąrzyłam go wyminąć i wpadłam na niego. Dziewczny kilka metrów za mną leżały i płakały ze śmiechu, a mi serce przestało na moment bić. Był to facet ok. 28 lat w okularach z białymi oprawkami na włosach i niebiańskimi, brązowymi oczami. Zaczęłam go przepraszać i tłumaczyć się, a on rozbawiony powiedział, że nic się nie stało. Nie wiedziałam co mnie do tego natchnęło, ale przedstawiłam się :
-Jestem Savannah, a Ty.?-zapytałam wyciągając dłoń w jego stronę, ale on nie podał mi swojej tylko powiedział :
-Miło mi, jestem Burak.- po czym cmoknął mnie w policzek. Uśmiechnęłam się zaskoczona i zaczęłam z nim rozmawiać co nigdy nie przychodziło mi z taką łatwością jeśli chodzi o facetów. Okazało się, że ma 25 lat i jest tutejszym animatorem. Tak jak Turkiz. Nagle podeszła do nas Ness.
-Hej Burak. Niestety musze ją porwać, później pogadacie.-powiedziała wesoło, a ja pożegnałam go krótkim "Hej" i poszłam tam gdzie mnie prowadziła szatynka.
-O co chodzi Ness.?-zapytałam lekko zdezorientowana patrząc na nią.
-Nie nic nic, my tylko żartowałyśmy z tym pokojem.-powiedziała siadając na leżaku i wskazując, abym również to zrobiła. Zajęłam miejsce obok niej i westchnęłam.
-Nienawidzę Cie. - zaśmiałam się i przytuliłam ją delikatnie po czym cmoknęłam przyjaciółkę w policzek.
-Tak, taaak. Ja też Cię kocham.-odpowiedziała również mnie obejmując, a już po chwili zaczęłyśmy się śmiać. Tak naprawdę to Ness była mi niesamowicie bliska, ale zawsze czułam taką barierę między mną a nią. Ta bariera miała na imię Melanie. Zawsze jak zaczęłam się świetnie dogadywać z Vanessą ona się pojawiała i wszystko psuła. Tak było i tym razem.
-Nessii.. ! Idziemy do pokoju.-powiedziała stanowczo, a ja westchnęłam i puściłam przyjaciółkę.
-To widzimy się na kolacji.?-zapytała patrząc na mnie, a ja kiwnęłam głową i kątem oka spojrzałam na blondynkę.
-Jasne. Do zobaczenia.-powiedziałam i wstałam po chwili znikając w chłodnej i przyjemnej wodzie.
Wynurzyłam się z niej po dłuższej chwili i zarzuciłam włosami tak jak w filmach. Zaczęłam się śmiać sama z siebie, a później wyszłam z basenu i zaczęłam chodzić samym brzegiem. Nagle się poślizgnęłam i wpadłam do wody tak niefortunnie, że uderzyłam nogą o murek. Złapałam się za nią i szybko wachlowałam pod wodą jedną ręką, aby wypłynąć na powierzchnię. Nie wiem jak bym wyszła z basenu i dotarła do leżaka, gdyby nie brunetka, która mi pomogła widząc sytuację w jakiej się znalazłam.
-Naprawdę nie wiem jak Ci dziękować..-powiedziałam masując obolałą nogę i patrząc na nią z delikatnym uśmiechem.
-Nie ma sprawy, ale następnym razem uważaj.-zaśmiała się przyjaźnie po czym podała mi rękę.-Jestem Pamela, a Ty.?
-Savannah. Miło mi.-powiedziałam i posłałam jej uśmiech wdzięczności. -Jak długo tutaj jesteś.?-zapytałam nagle, gdyż przypomniałam sobie, że dzisiaj widzę ją po raz pierwszy.
-Przyjechałam wczoraj późnym wieczorem. A Ty.?-zapytała przyglądajac się mi.
-Od wczorajszego południa.-odpowiedziałam i uśmiechnęłam się do niej przyjaźnie.
-Emm.. Wiesz ja musze już iść, ale mam nadzieję, że widzimy się dzisiaj na kolacji.? Może zjemy razem, co ty na to.?-zapytała na co kiwnęłam głową. Kolacja zaczynała się o 19:30, więc my umówiłyśmy się o 19:20 w lobby.
-Mamo.! Która godzina.?-zapytałam głośno, kiedy Pamela zniknęła z zasięgu mojego wzroku.
-18.!-odpowiedziała patrząc na mnie.-A co.? Idziesz już do pokoju.?-zapytała.
-Tak. Do zobaczenia w później.-oznajmiłam. Zabrałam swoje rzeczy i kuśtykając udałam się w stronę swojego pokoju. Nagle uświadomiłam sobie, że przedemną są jeszcze 4 piętra i przynajmniej 70 schodków. Załamałam się na krótką chwilę, ale stwierdziłam, że to nic i dam radę. Bardzo ostrożnie skacząc na jednej nodze w końcu dotarłam do pokoju. Poszłam wziąć kąpiel, a następnie przygotowałam sobie ubrania, które miałam założyć na dzisiejszy wieczór. Była to różowa koszula, szorty oraz buciki. Ubrałam się i usiadłam przed lustrem, aby zrobić sobie delikatny make-up i spiąć włosy w koka. Wyglądałam naprawdę ładnie i przyznałam sobie to szczerze pierwszy raz od kilku miesięcy. Wcześniej nie zauważyłam tego, że nie jestem paskudą. Po prostu nie wierzyłam w to, że ktokolwiek mógłby się mną zainteresować, m.in z tego powodu, że jestem brzydka, chamska i bardzo zamknięta w sobie. Nie mogłam zaakceptować siebie i swojego ciała. Nienawidziłam ich. Kiedy moi rodzice przyszli do pokoju ja akurat go opuszczałam. Zeszłam na dół, do lobby i czekałam na Pam. W końcu postanowiłam usiąść, bo do 19:20 było jeszcze trochę czasu.
-Wow..Wyglądasz pięknie..-usłyszałam nad sobą. Uniosłam swoje błękitne oczy do góry i zatkało mnie. Nigdy nie spodziewałabym się, że jeszcze kiedyś go zobaczę..
* * *
I jak.? : ) Podoba się.? Mam taką nadzieję. Z góry dziękuję wszystkim, którzy to przeczytają. Mam nadzieję, że pozostawicie po sobie jakiś ślad. Będę wam za to wdzięczna. <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz