sobota, 31 sierpnia 2013

§ Rozdział 22. §

*    *    *

Kilka dni później obmyśliłam już dokładnie cały plan ze szczegółami. Zamówiłam bilety lotnicze i poinformowałam przyjaciółkę o moim wcześniejszym powrocie. Nic oprócz tego jej nie powiedziałam, bo stwierdziłam, że to nie jest rozmowa na telefon. Spakowałam wszystkie swoje rzeczy i zniosłam walizkę przed dom, czekając na taksówkę, którą zamówiłam 30 minut temu. Moich rodziców nie było aktualnie w domu, gdyż pojechali na zakupy, a ciocia była w pracy, więc spokojnie mogłam wyjść z domu niezauważona. Nagle przede mną zatrzymał się żółty samochód, więc z pomocą kierowcy wpakowałam walizkę do bagażnika i wsiadłam na miejsce pasażera po czym ruszyliśmy w stronę lotniska. 
Nie minęła nawet godzina, a my już pojawiliśmy się w miejscu kończącym naszą trasę. Wręczyłam mężczyźnie odpowiedni banknot po czym wzięłam swój bagaż i ruszyłam w stronę przeprawy przez bramki etc. Kiedy siedziałam już w samolocie i czekałam aż wystartujemy wysłałam Lucasowi sms'a o treści : 

"Tęsknię za Tobą, ale na szczęście już za kilka godzin będę mogła się do Ciebie przytulić..;* xoxo "

Po czym wyłączyłam telefon i zamknęłam oczy czując jak machina delikatnie wznosi się w powietrze. 

*Savannah*

Siedziałam w swoim pokoju rozmawiając przez czat ze znajomymi, m.in. z Finn'em. Uśmiechnęłam się na widok wiadomości, którą mi właśnie przysłał. 
-Mam szczęście znając taką niesamowitą dziewczynę jaką Ty jesteś..-przeczytałam po cichu po czym uśmiechnęłam się czując palące wypieki na twarzy.

"Nie pisz tak, bo się zarumienię.. <wstydniś>" 

Odpisałam po czym zaśmiałam się do monitora. Jeszcze 6 godzin i zobaczę Pam. Razem z Lucasem mamy pojechać po nią na lotnisko. Nie rozumiem tylko dlaczego wraca tak wcześnie i w dodatku sama, ale mam nadzieję, że wszystko wytłumaczy mi, kiedy już tu będzie.

Dzień później .. 

Pamela siedziała właśnie na moim łóżku i opowiadała mi wszystko po kolei. Nie miałam pojęcia czy się cieszyć czy zacząć krzyczeć i przekonywać ją że ma wracać do domu.
-Może lepiej wróć do domu..-szepnęłam nie wierząc sama w to co mówię. Szatynka przekrzywiła lekko głowę i przyglądnęła mi się z grymasem na twarzy.
-Ale to tutaj jest mój dom..-jęknęła spuszczając wzrok i oddychając głęboko.
-Rozumiem.. Nie chcę Cię stracić..-oznajmiłam, a w moich oczach zabłyszczały łzy.-Nie dam sobie rady bez Ciebie..-dodałam z rozpaczą po czym rzuciłam się przyjaciółce na szyję. Od zawsze byłam bardziej uczuciowa niż ona, ale to sprawiało, że była dla mnie jeszcze bardziej wyjątkowa.-Nie pozwolę Ci wyjechać.-powiedziałam stanowczo ocierając łzy z policzków i robiąc bojową minę.-Nigdy.-podkreśliłam po czym wtuliłam się w nią, a ona odwzajemniła mój gest.

*    *    *

Dzisiaj krótko, ponieważ nie mam weny, wybaczcie ♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz